Im dłużej trwa sytuacja związana z koronawirusem, tym więcej kontrahentów powołuje się na to, że nie mogą spełnić swoich zobowiązań z uwagi na siłę wyższą. Czasem jest tak faktycznie, ale niektórzy zaczynają wykorzystywać sytuację, żeby usprawiedliwiać swoje opóźnienia, które wcale od koronawirusa nie zależały. Coraz więcej takich przypadków dotyczy dłużników mówiących, że nie zapłacą za wykonaną usługę „bo koronawirus”.

Koronawirus wydaje się dla dłużników niczym magiczne słowo, które sprawi, że nagle znikną wszystkie oczekiwania wierzycieli co do zapłaty należnych pieniędzy. Argument ten pada nawet wówczas, gdy zapłata dotyczy czynności, które wierzyciel wykonał jeszcze przed powstaniem całej sytuacji! Czy faktycznie wystarczy, że dłużnik powoła się na istniejącą sytuację, żeby wierzyciel nie mógł nic zrobić? Całe szczęście – to tak nie działa.

Kiedy siła wyższa zwalnia od odpowiedzialności?

W prawie zasadność powoływania się na siłę wyższą bada się niczym w fizyce – jeśli jest akcja, to musi być reakcja. Dla powstania określonego skutku, musi wcześniej istnieć konkretna przyczyna. W przypadku zawartych umów ten skutek, to właśnie niespełnienie świadczenia. To, co ma znaczenie przy badaniu odpowiedzialności strony za skutki, to ustalenie jaka była ich przyczyna – czy zależała ona od dłużnika, czy też dłużnik nie miał na nią żadnego wpływu.

Dopiero bowiem ustalenie, że przyczyna była całkowicie niezależna od dłużnika, a ponadto, że nie można było jej przewidzieć, ani jej w żaden sposób zapobiec, powoduje, że można mówić o sile wyższej. Aby jednak dłużnik mógł uwolnić się od odpowiedzialności, to musi jeszcze zostać spełniony podstawowy warunek: siła wyższa musi mieć rzeczywisty wpływ na powstałą sytuację.

Czy koronawirus zwalnia z obowiązku zapłaty?

Najważniejsza uwaga na dziś: samo istnienie epidemii nie powoduje automatycznego skutku w postaci braku możliwości wykonania zobowiązania. Trzeba jeszcze wykazać, że koronawirus faktycznie uniemożliwia danej osobie jakiekolwiek działanie w celu wywiązania się z umowy. Najczęściej powoływanie się na siłę wyższą ma miejsce wtedy, kiedy świadczenie jest niepieniężne np. dostawa towarów lub wykonanie określonej usługi, i jest niemożliwe do spełnienia z uwagi na wprowadzone obostrzenia i zakazy.

Natomiast nie można skutecznie powoływać się na siłę wyższą w celu unikania zapłaty należności. Zwłaszcza jeżeli druga strona już spełniła swoje świadczenie niepieniężne. Koronawirus nie uniemożliwia przecież zrobienia przelewu, nie wstrzymuje obrotu pieniędzy. Dlatego też powoływanie się przez dłużników na epidemię może w przyszłości być uznane za próbę wykorzystywania sytuacji w celu uniknięcia należnej zapłaty.

Oczywiście, można zrozumieć sytuację gdy usługa została wykonana niedawno, a na skutek koronawirusa dłużnik utracił źródło zarobku i chciałby zapłacić, ale nie ma obecnie środków. Najczęściej tacy dłużnicy sami wyjdą z propozycją zawarcia ugody. Warto wówczas rozważyć zawarcie takiego porozumienia, bo lepsza jest zapłata odroczona w czasie, niż jej całkowity brak, a ponadto – dostajemy w ten sposób oświadczenie dłużnika o uznaniu długu. Takie uznanie ma dwie korzyści. Przerywa bieg przedawnienia roszczenia, a w przypadku niewywiązania się z ugody, jest podstawą do wydania przez sąd nakazu zapłaty w postępowaniu nakazowym.

Kiedy wiadomo, że dłużnik nas zwodzi?

Są dwie sytuacje, w których powoływanie się na koronawirusa to zwykła wymówka, aby zwieść wierzyciela. Pierwsza taka sytuacja to powoływanie się na epidemię w odniesieniu do zapłaty, z którą dłużnik zwlekał jeszcze przed wprowadzeniem stanu zagrożenia epidemiologicznego. Obecna sytuacja w żadnym wypadku nie usprawiedliwia braku zapłaty za te należności, które były już wymagalne w momencie powstania epidemii. Opóźnienie w zapłacie nie ma tutaj bowiem żadnego związku z koronawirusem. Od takich należności należy normalnie naliczać odsetki i stanowczo domagać się ich zapłaty.

Druga sytuacja ma miejsce wtedy, gdy strony zawarły umowę w okresie, kiedy zdawały sobie sprawę o trwającej epidemii koronawirusa. W takiej sytuacji powoływanie się na tę okoliczność w celu usprawiedliwienia niewykonania zobowiązania będzie bezskuteczne. W momencie zawierania umowy strony doskonale bowiem wiedziały jaka jest sytuacja, jak może się ona rozwinąć i z jakim ryzykiem wiąże się niewykonanie zobowiązania.

Warto pamiętać, że siłą wyższą są przede wszystkim takie sytuacje, których strony nie mogły przewidzieć przy zawieraniu umowy. Jeżeli więc strony decydują się na współpracę w obecnych warunkach, to muszą przy kształtowaniu swoich zobowiązań uwzględnić wprowadzony stan epidemii. Zwróć na to szczególną uwagę przy zawieraniu nowych umów.

Kiedy więc dłużnik powie Ci „Zapłata? Teraz to jest koronawirus, zapomnij!”, to niechybny znak, że nie ma na co czekać i trzeba składać pozew do sądu. Im dłużej zwlekasz, tym mniejsza szansa na odzyskanie pieniędzy. Ta zasada obowiązuje zawsze – nie tylko w czasach zarazy.

Tempo tego, co obecnie dzieje się w przepisach prawnych jest zawrotne. Przepisy, które obowiązują dzisiaj, jutro mogą zostać zastąpione przez zupełnie nowe regulacje. Pomysły na zmiany w przepisach pojawiają się i znikają (ostatnio było głośno o planowanych doręczeniach hybrydowych). Oznaczenie poszczególnych artykułów specustawy o walce z koronawirusem zaczyna powodować pewien niepokój (bo jak czytam art. 15zzzzzo, który odwołuje się do art. 15zzzzzp, to się mimowolnie zastanawiam, czy tam faktycznie powinno być pięć liter „z”, czy komuś zaciął się klawisz na klawiaturze). W obecnej chwili ciężko więc pisać o tym co będzie dopóki dana ustawa nie zostanie podpisana przez Prezydenta.

Natomiast dzisiaj odbyło się posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej, która postanowiła po raz kolejny obniżyć stopy procentowe o 0,5%. To już drugi raz w ciągu niecałego miesiąca. Poprzednio takie obniżenie nastąpiło 18 marca 2020 r., o czym pisałem TUTAJ. Oznacza to, że od 9 kwietnia 2020 r. zmianie ulegnie wysokość trzech rodzajów odsetek.

Odsetki ustawowe

Czyli inaczej – odsetki kapitałowe, przysługujące od pewnej sumy pieniężnej przekazanej dłużnikowi przez wierzyciela (stosowane przy pożyczkach lub kredytach kupieckich). Ich wysokość to suma stopy referencyjnej Narodowego Banku Polskiego i 3,5 punktów procentowych.

Przed 18 marca 2020 r. wynosiły one 5%. W okresie od 18 marca 2020 do 8 kwietnia 2020 r. wynosiły 4,5%.

Od 9 kwietnia 2020 r. odsetki ustawowe wynoszą 4%.

Odsetki ustawowe za opóźnienie

Są to odsetki przysługujące gdy dłużnik opóźnia się z zapłatą należności, mające zastosowanie do czynności, których przynajmniej jedna strona nie jest przedsiębiorcą. Ich wysokość to suma stopy referencyjnej Narodowego Banku Polskiego i 5,5 punktów procentowych.

Do 18 marca 2020 r. wysokość tych odsetek wynosiła 7%. W okresie pomiędzy 18 marca a 8 kwietnia 2020 r. wynosiły 6,5%.

Od 9 kwietnia 2020 r. wysokość odsetek ustawowych za opóźnienie to 6% w skali roku.

Odsetki maksymalne

Nie jest to rodzaj odsetek w ścisłym tego słowa znaczeniu. Chodzi tu raczej o pewne ograniczenie co do wysokości odsetek, których stopę procentową strony mogą określić w umowie. W umowie można więc żądać odsetek nie wyższych niż dwukrotność odsetek przysługujących na podstawie właściwych przepisów.

Od 9 kwietnia 2020 r. następuje obniżka odsetek maksymalnych – w przypadku maksymalnych odsetek ustawowych do 8%, zaś w przypadku maksymalnych odsetek ustawowych za opóźnienie do 12%.

Obniżka nie dotyczy wszystkich odsetek

Podobnie jak wcześniej, obniżka stóp procentowych nie wpływa na wysokość odsetek ustawowych za opóźnienie w transakcjach handlowych. Nadal wynoszą one 11,5% w skali roku lub 9,5% jeżeli dłużnikiem jest publiczny podmiot leczniczy. Dlaczego tak się dzieje wyjaśniałem w poprzednim wpisie o odsetkach.

Pozostaje mieć nadzieję, że mój kolejny wpis dotyczący odsetek będzie na temat wzrostu ich wysokości.  Nie chciałbym 1 lipca pisać, że jednak i odsetki ustawowe za opóźnienie w transakcjach handlowych dotknie obniżka. Oby wzrost temperatur pomógł nam w walce z koronawirusem. Tego sobie i Wam życzę.

Uchwalona w ekspresowym tempie główna ustawa „Tarczy antykryzysowej” wczoraj została podpisana przez Prezydenta, ogłoszona w Dzienniku Ustaw i od razu weszła w życie! Z zakładanego projektu pozostała większość przepisów, ale dużo z nich uległo modyfikacji, a część się niestety nie ostała. Najważniejszą kwestią z punktu widzenia procesów będących w toku jest zawieszenie biegu wszystkich terminów procesowych, za wyjątkiem „spraw pilnych”.

Nowa ustawa to w przeważającej części zmiany do specustawy o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19. To w tej ustawie od wczoraj znajdują się przepisy art. 15zzr i art. 15zzs, które regulują kwestię zawieszenia biegu terminów. O tych przepisach – wówczas na etapie projektu oznaczonych jako art. 15a i 15b – pisałem w poprzednim wpisie.

Terminy procesowe i sądowe

Zmiana wprowadzająca zawieszenie biegu terminów procesowych i sądowych została uchwalona praktycznie w takim samym zakresie, jak w projekcie. Z dniem 31 marca 2020 r. zawieszeniu na czas epidemii uległy więc wszystkie dotychczas wyznaczone terminy określone w przepisach procesowych lub wyznaczone przez Sąd, a te terminy, które miałyby się rozpocząć po 31 marca 2020 r., nie będą biegły. Wyjątek od tej zasady stanowią jedynie „sprawy pilne”, określone w art. 14a ust. 4 i 5 specustawy – dotyczy to głównie spraw z zakresu postępowania karnego oraz rodzinnego oraz niektórych spraw sądowoadministracyjnych.

Oznacza to, że na przykład jeżeli w Twojej sprawie sąd wyznaczył Ci termin na złożenie pisma procesowego, który normalnie upływałby w piątek 3 kwietnia 2020 r., to ten termin ulega zawieszeniu na okres, przez który obowiązywał będzie stan epidemii lub stan zagrożenia epidemicznego. Jeżeli stany te zostaną odwołane, to wówczas od dnia ich odwołania nadal będziesz miał 4 dni na to, aby złożyć pismo procesowe. Więcej o tym możesz przeczytać TUTAJ.

Terminy materialne

Niestety, jeżeli chodzi o zawieszenie biegu terminów prawa materialnego, to tutaj nastąpiła poważna zmiana w stosunku do projektu. Projekt zmian zakładał zawieszenie biegu terminów zarówno w prawie administracyjnym oraz cywilnym. Obecnie, zawieszone zostały jedynie terminy określone przepisami prawa administracyjnego. Natomiast wszelkie terminy wynikające z prawa cywilnego biegną dalej. Dotyczy to zarówno terminów zapłaty, wymagalności roszczenia, jak również przedawnienia.

Czyli nadal musisz złożyć pozew w odpowiednim czasie. Inaczej Twoje roszczenie się przedawni i niemożliwe stanie się jego przymusowe dochodzenie. Niestety, nawet w tych trudnych czasach, musisz pilnować swoich roszczeń, pomimo braku możliwości złożenia pozwu bezpośrednio w biurze podawczym. Dodatkowym problemem jest to, że obecnie pozew możesz nadać jedynie na poczcie.

Co z pocztą elektroniczną?

Pamiętasz, jak wspominałem, że w projekcie znalazły się przepisy umożliwiające składanie pism procesowych drogą elektroniczną? Niestety – wszystkie zmiany w tym zakresie zostały usunięte. Niemożliwe jest więc skuteczne wniesienie pisma procesowego za pomocą maila. Szkoda, bo miałem nadzieję, że w końcu sytuacja zmusi nas, abyśmy zrobili krok w kierunku elektronizacji postępowań. Niestety, na te rozwiązania przyjdzie nam jeszcze poczekać.

Sprawę dodatkowo komplikują wprowadzone nowe obostrzenia, zgodnie z którymi na poczcie mogą jednocześnie przebywać dwie osoby na okienko pocztowe. Tym bardziej dziwi więc zrezygnowanie z regulacji pozwalających na wnoszenie pism procesowych drogą elektroniczną. Po pierwsze – odciążyłoby to placówki pocztowe (mniej osób w kolejce), po drugie – nie trzeba byłoby wychodzić z domu, co przecież w obecnej sytuacji jest najważniejszym punktem w trosce o nasze zdrowie…

W Kancelarii dostajemy coraz więcej zapytań dotyczących tego jak obecna sytuacja wpłynie na trwające postępowania sądowe. Czy w związku z pandemią nadal biegną terminy na pisma procesowe? A co z nowymi postępowaniami? Czy jeżeli nie złożę pozwu, to moje roszczenie się przedawni? Obecnie trwa stan niepewności – gdzieś na horyzoncie pojawił się projekt, który wprowadzi zawieszenie biegu wszystkich terminów, ale na razie tych rozwiązań nie ma, a sądy nadal działają.

Co z terminami?

Na tę chwilę wiadomo tylko, że zapowiedziana jest „Tarcza antykryzysowa”, czyli pakiet zmian związanych ze zwalczaniem koronawirusa, w skład którego będą wchodzić m.in. zmiany przygotowane przez Ministerstwo Sprawiedliwości. W tym projekcie przewidziano zawieszenie upływających terminów przewidzianych w prawie cywilnym i administracyjnym, oraz wstrzymanie na okres epidemii tych terminów, które jeszcze nie zaczęły biec:

Art. 15a. ust. 1. W okresie zagrożenia epidemicznego lub epidemii bieg terminów przewidzianych przepisami prawa cywilnego i administracyjnego:
1) od zachowania których jest uzależnione udzielenie ochrony prawnej przed sądem lub organem oraz terminy do dokonania przez stronę czynności kształtujących prawa i obowiązki jej lub drugiej strony stosunku prawnego;
2) zasiedzenia, przedawnienia, przemilczenia,
3) terminów zawitych, z niezachowaniem których ustawa wiąże ujemne skutki dla strony,
4) terminów do dokonania przez podmioty lub jednostki organizacyjne podlegające wpisowi do rejestru przedsiębiorców lub rejestru stowarzyszeń, innych organizacji społecznych i zawodowych, fundacji oraz samodzielnych publicznych zakładów opieki zdrowotnej Krajowego Rejestru Sądowego albo innego rejestru prowadzonego przez organ administracji publicznej czynności, które powodują obowiązek zgłoszenia do właściwego rejestru a także terminów na wykonanie przez te podmioty obowiązków wynikających z przepisów o ich ustroju
nie rozpoczyna się, a rozpoczęty zawiesza się na ten okres

Podobne rozwiązanie zostało przewidziane jeżeli chodzi o terminy procesowe we wszystkich postępowaniach:

Art. 15b. ust. 1. W okresie stanu zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii ogłoszonego z powodu COVID-19 bieg terminów procesowych w postępowaniach sądowych, w tym sądowoadministracyjnych, postępowaniach egzekucyjnych, karnych, karno-skarbowych, w sprawach o wykroczenia, administracyjnych, egzekucyjnych w administracji, a także terminów w innych postępowaniach prowadzonych na podstawie ustawy, nie rozpoczyna się, a rozpoczęty ulega zawieszeniu na ten okres

Czy to oznacza, że jeżeli jutro upływa nam termin na np. wniesienie apelacji, to możemy spokojnie to zostawić do odwołania epidemii? W mojej ocenie – nie. Lepiej dochować wszystkich dotychczas wyznaczonych terminów, niż później niemile się zdziwić, gdy wyrok w pierwszej instancji zostanie uznany za prawomocny. Tak unikniemy niepotrzebnego stresu, którego w obecnej sytuacji mamy aż nadto.

Przede wszystkim należy pamiętać o dwóch rzeczach. Po pierwsze – powołane na wstępie przepisy to na razie tylko projekt. Mogą one jeszcze ulec zmianie, nie wiadomo też kiedy tak naprawdę wejdą w życie, ani od kiedy będą obowiązywać. Na tę chwilę nie wiadomo jeszcze czy ustawodawca zdecyduje się na nadanie tym przepisom mocy wstecznej, a więc czy będą one miały zastosowanie również do terminów, które miałyby upłynąć przed wejściem zmian w życie.

Po drugie – sądy, choć w ograniczonym zakresie, nadal działają. Nadal można więc nadawać na poczcie pisma procesowe, w tym pozwy i apelacje. Tak naprawdę ograniczenia w działaniu dotyczą tylko wyznaczania terminów rozpraw oraz wstrzymania przez sądy wysyłek pism, które wyznaczają termin procesowy, którego niedochowanie mogłoby powodować dla strony niekorzystne skutki prawne.

Co z doręczaniem przesyłek przez pocztę?

Placówki Poczty Polskiej na razie funkcjonują, chociaż też w ograniczonym zakresie. Na przykład w Toruniu poczta najbliżej naszej Kancelarii skróciła godziny otwarcia (od poniedziałku do czwartku pisma można wysyłać tylko do 14:00). Jednak placówki działają, a więc możliwe jest nadanie do sądu wszelkiego rodzaju pism procesowych. Poczta nie będzie doręczała tylko przesyłek adresowanych do osób objętych kwarantanną. Te przesyłki będę oczekiwały na placówce, a ich doręczenie nastąpi dopiero po zakończeniu kwarantanny przez daną osobę.

Paradoksalnie jednak, przez skrócenie godzin obsługi lub zamknięcie niektórych oddziałów, w placówkach pocztowych mogą tworzyć się teraz większe kolejki, ponieważ każdy chce zdążyć wysłać swoje pisma. Naturalne jest więc, że w trosce o swoje zdrowie każdy obawia się przebywania w takiej kolejce. I tutaj automatycznie rodzi się kolejne pytanie:

Czy mogę wnieść pismo procesowe elektronicznie?

Rozwiązanie wydawałoby się proste – w okresie stanu epidemii powinno dopuścić się możliwość wnoszenia pism procesowych za pomocą poczty elektronicznej. Niestety, do tego potrzeba zmiany obowiązujących przepisów, które obecnie takiej możliwości nie przewidują. Co prawda w przepisach mamy wzmianki o możliwości wnoszenia pism za pomocą systemu teleinformatycznego obsługującego postępowania sądowe, jednak jest poważny problem – ten system nie został jeszcze utworzony. Jedyny e-sąd funkcjonuje w Sądzie Rejonowym Lublin-Zachód w Lublinie i dotyczy spraw rozpoznawanych w elektronicznym postępowaniu upominawczym. Jednak i tu złożenie pisma procesowego za pośrednictwem maila nie stanowi wniesienia pisma drogą elektroniczną.

Dobra wiadomość jest taka, że dzięki „Tarczy antykryzysowej” wnoszenie pism procesowych prawdopodobne będzie możliwe również przy pomocy poczty elektronicznej. Kwestia ta również została zaproponowana przez Ministerstwo Sprawiedliwości w projekcie zmian do specustawy:

Art. 15f. ust. 1. W czasie trwania stanu zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii albo w przypadku zaprzestania działania operatora pocztowego świadczącego usługi powszechne, można wnieść pismo procesowe do sądu przy użyciu platformy e-PUAP lub poczty elektronicznej. Pismo powinno być opatrzone kwalifikowanym podpisem elektronicznym. Tak wniesione pismo uznaje się za opatrzone podpisem w sposób równoważny podpisowi własnoręcznemu.

ust. 2. Można pocztą elektroniczną wnieść odwzorowanie cyfrowe pisma opatrzonego odręcznym podpisem. Jeżeli pismo to zostało wysłane z uprzednio wskazanego adresu poczty elektronicznej nadawcy lub nie ma wątpliwości co do osoby nadawcy, pismo uznaje się za opatrzone podpisem w sposób równoważny podpisowi własnoręcznemu.

Z projektu powyższych zmian wynika, że wniesienie pisma do Sądu będzie możliwe na dwa sposoby. Pierwszy polega na opatrzeniu pisma kwalifikowanym podpisem elektronicznym. Drugi to przesłanie skanu pisma, na którym złożyliśmy odręczny podpis, za pomocą maila. W tym drugim przypadku skuteczne wniesienie pisma będzie jednak uzależnione od spełnienia jednego z dwóch warunków: pismo zostało wysłane z adresu mailowego, który został wcześniej wskazany Sądowi, jako nasz adres poczty elektronicznej lub jeżeli nie ma wątpliwości co do osoby nadawcy.

Już teraz zgłaszane są uwagi do brzmienia tych przepisów i ich sprecyzowania, zwłaszcza jeżeli chodzi o warunek braku wątpliwości co do osoby nadawcy pisma przesłanego za pomocą maila. Niewątpliwie jednak kierunek zmian jest słuszny i jak najbardziej potrzebny. Szkoda tylko, że zanim te rozwiązania w końcu wejdą w życie minie jeszcze trochę czasu.

Świetny ruch wykonał Sąd Okręgowy w Warszawie, który już teraz wprowadził możliwość składania pism za pośrednictwem maila! W tym sądzie dokonywane będą wydruki przesłanych pism, a o dacie wniesienia pisma będzie decydowała data wydruku. Z komunikatem możesz zapoznać się na stronie Sądu. Dobrze byłoby, gdyby za przykładem SO w Warszawie poszły pozostałe sądy, przynajmniej do czasu uchwalenia oficjalnych zmian w przepisach.

Być może pozytywnym aspektem całej sytuacji będzie to, że w końcu na stałe wprowadzone zostanie elektroniczne wnoszenie do sądu pism procesowych. Obecna sytuacja dobitnie pokazuje, że takie rozwiązania powinny być wprowadzone już dawno temu…

Koronawirus nie odpuszcza i coraz bardziej daje się we znaki. Skutki pandemii można odczuć zwłaszcza w obrocie gospodarczym. Niektóre sektory gospodarki są całkowicie sparaliżowane, inne jeszcze sobie radzą, ale funkcjonując na zwolnionych obrotach. W istniejących zobowiązaniach jedna ze stron powołuje się na siłę wyższą, druga straszy karami umownymi za opóźnienia, a prawnicy zastanawiają się, która strona ma rację.

Na razie zostawmy jednak te aspekty, które w razie sporu będą podlegać ocenie sądu i skupmy się na konkretach. Pierwsze wyraźne skutki koronawirusa w obrocie gospodarczym obowiązują od dzisiaj, a chodzi tu o zmniejszenie wysokości należnych odsetek. Wczoraj Rada Polityki Pieniężnej ustaliła nowe stopy procentowe NBP, które obowiązują od 18 marca 2020 r. Na podstawie tej decyzji stopa referencyjna NBP zmniejszyła się o pół punktu procentowego z 1,5% do 1%. Jest to niezwykle ważne, ponieważ w związku ze zmniejszeniem stopy referencyjnej zmieniła się wysokość trzech rodzajów odsetek obowiązujących w zawartych umowach.

Odsetki ustawowe

Są to odsetki kapitałowe, przysługujące od pewnej sumy pieniężnej przekazanej dłużnikowi przez wierzyciela. Mają one zastosowanie przede wszystkim do umów pożyczki lub kredytu. Odsetki ustawowe przysługują również w sytuacji, gdy wierzyciel poniósł pewne wydatki w interesie dłużnika, na przykład przy wykonywaniu zlecenia. Wysokość tych odsetek reguluje art. 359 § 2 KC:

§ 2. Jeżeli wysokość odsetek nie jest w inny sposób określona, należą się odsetki ustawowe w wysokości równej sumie stopy referencyjnej Narodowego Banku Polskiego i 3,5 punktów procentowych.

Do 17 marca 2020 r. wysokość tych odsetek wynosiła 5%.

Od dzisiaj odsetki ustawowe wynoszą 4,5% w skali roku.

Odsetki ustawowe za opóźnienie

To typowe odsetki przysługujące gdy dłużnik opóźnia się z zapłatą wynagrodzenia, mające zastosowanie do transakcji dokonywanych przez osoby niebędące przedsiębiorcami, lub w stosunkach przedsiębiorca-konsument. Innymi słowy, jeżeli dana umowa nie jest transakcją handlową, to będą tu miały zastosowanie odsetki ustawowe za opóźnienie, których wysokość jest określona w art. 481 § 2 KC:

§ 2. Jeżeli stopa odsetek za opóźnienie nie była oznaczona, należą się odsetki ustawowe za opóźnienie w wysokości równej sumie stopy referencyjnej Narodowego Banku Polskiego i 5,5 punktów procentowych. Jednakże gdy wierzytelność jest oprocentowana według stopy wyższej, wierzyciel może żądać odsetek za opóźnienie według tej wyższej stopy.

Do wczoraj wysokość tych odsetek wynosiła 7%.

Od 18 marca 2020 r. wysokość odsetek ustawowych za opóźnienie wynosi 6,5% w skali roku.

Odsetki maksymalne

Oczywiście, zarówno w przypadku odsetek kapitałowych i odsetek za opóźnienie w transakcjach handlowych, strony w umowie mogą określić inną wysokość tych odsetek. Nie ma problemu, gdy stopa procentowa odsetek będzie niższa niż ustawowa. Natomiast, w przypadku gdy strony w umowie ustanowią większą wysokość odsetek, wówczas zastosowanie ma ustawowe ograniczenie maksymalnej wysokości odsetek, która nie może przekroczyć dwukrotności wysokości danego rodzaju odsetek.

I tak, od dzisiaj maksymalne odsetki ustawowe wynoszą 9%, zaś maksymalna wysokość odsetek ustawowych za opóźnienie to 13%. W obu przypadkach odsetki maksymalne zmniejszyły się o jeden punkt procentowy (do 17 marca 2020 r. adekwatnie wynosiły one: 10% i 14%).

Odsetki ustawowe za opóźnienie w transakcjach handlowych

Inaczej jednak ma się sytuacja z najważniejszym dla przedsiębiorców rodzajem odsetek – za opóźnienie w transakcjach handlowych. UWAGA! Te odsetki pozostają bez zmian. Nadal będą wynosić one standardowo 11,5% w skali roku, a 9,5% jeżeli dłużnikiem jest publiczny podmiot leczniczy. Wysokość tych odsetek nie zmieni się aż do 1 lipca 2020 r.

Dlaczego wysokość tych odsetek się nie zmienia? Przecież, zgodnie z art. 4 pkt 3) ustawy o przeciwdziałaniu nadmiernym opóźnieniom w transakcjach handlowych, ich wysokość również zależy od stopy referencyjnej NBP.

Odpowiedź można znaleźć w art. 11b tej ustawy. Otóż do ustalania wysokości tych odsetek przyjmuje się stopę referencyjną NBP obowiązującą w dniach: 1 stycznia i 1 lipca danego roku. Odsetki te mają więc „sztywną” stopę procentową, którą aktualizuje się tylko co pół roku. Zobacz sam:

Art. 11b. Do ustalenia wysokości odsetek ustawowych za opóźnienie w transakcjach handlowych stosuje się stopę referencyjną Narodowego Banku Polskiego obowiązującą w dniu:

1) 1 stycznia – do odsetek należnych za okres od dnia 1 stycznia do dnia 30 czerwca;
2) 1 lipca – do odsetek należnych za okres od dnia 1 lipca do dnia 31 grudnia.

Oznacza to, że aż do 30 czerwca 2020 r. odsetki ustawowe za opóźnienie w transakcjach handlowych będą wynosiły 11,5%. Wysokość tych odsetek może zmienić się dopiero w drugiej połowie roku, jednak pod warunkiem, że w dniu 1 lipca 2020 r. suma referencyjna NBP pozostanie na nowym poziomie 1%. O zmianach na pewno będę informował.

W najbliższych dniach zapewne pojawi się wiele problemów prawnych związanych z prowadzeniem biznesu w sytuacji pandemii koronawirusa. Nasza Kancelaria będzie uważnie przyglądać się bieżącej sytuacji i informować o potencjalnych problemach prawnych i możliwych rozwiązaniach. Wiedzą będziemy dzielić się na łamach naszych blogów, dlatego już teraz zachęcam Cię do ich śledzenia. Wszystkie blogi możesz znaleźć w kolumnie po prawej stronie.

Życzę dużo zdrowia!

1 2 3 4 5 14 Strona 3 z 14