Publiczna dyskusja na temat znaczenia pewnej faktury VAT nie cichnie. Gdy obserwuje się sytuację z boku, to wygląda tak, jakby naprawdę jedynym dowodem w sprawie miałaby być niepodpisana faktura VAT. A przecież w ewentualnym procesie wierzyciel ma możliwość wykazania istnienia roszczenia wieloma sposobami. I w tym wpisie przedstawię kilka możliwości, z których możesz skorzystać, jeżeli Twoja faktura jest niepodpisana przez dłużnika, a w dodatku nie zawarliście pisemnej umowy.

1) Doręczenie faktury VAT

Aby udowodnić, że roszczenie udokumentowane fakturą istniało możesz przede wszystkim przedstawić dowody, które potwierdzą otrzymanie faktury przez dłużnika. Może to być przede wszystkim dowód nadania faktury listem poleconym lub wiadomość e-mail, której załącznikiem była faktura.

Dlaczego jest to ważny dowód? Ponieważ pokazuje, że dłużnik zapoznał się z treścią faktury i gdyby w jakikolwiek sposób kwestionował istnienie roszczenia, to – logicznie myśląc – powinien to zrobić właśnie na tym etapie. Pomyśl sam – gdybyś otrzymał fakturę za usługę, której nie zamawiałeś, to co byś zrobił? Z pewnością napisałbyś pismo z prośbą o wyjaśnienie i odesłał fakturę. Tak samo powinien postąpić dłużnik, jeżeli w jakikolwiek sposób kwestionowałby otrzymane faktury.

Dowód doręczenia dłużnikowi faktury lub rachunku jest również ważny w kontekście dochodzenia roszczeń wynikających z ustawy o terminach zapłaty w transakcjach handlowych. Przedstawienie takiego dowodu (plus kilku innych) umożliwia uzyskanie nakazu zapłaty w postępowaniu nakazowym, o czym jeszcze napiszę. Warto więc zadbać o to, aby zawsze mieć dowód doręczenia faktury.

2) Księgi rachunkowe dłużnika

Jak zapewne wiesz każdą otrzymaną fakturę należy oczywiście odpowiednio zaksięgować. To samo powinien zrobić dłużnik z Twoją fakturą. Dlatego zawsze warto jest złożyć wniosek o zobowiązanie pozwanego przez Sąd do przedłożenia wyciągu np. z podatkowej księgi przychodów i rozchodów oraz rejestrów VAT za dany okres. Zaksięgowanie faktury VAT przez dłużnika będzie dowodem na to, że ją zaakceptował, a więc również na to, że istnieje stosunek prawny, z którego wynika dochodzona należność.

3) Częściowa zapłata faktury

Jeżeli dłużnik częściowo zapłacił należność objętą fakturą, to bardzo mocny dowód, który pokazuje, że dłużnik w rzeczywistości potwierdził istnienie zobowiązania. Taka częściowa zapłata niekoniecznie musi nastąpić po spełnieniu przez Ciebie świadczenia. Jeżeli dłużnik wpłacił uprzednio zaliczkę, to przecież stanowi to dowód na zawarcie umowy przez strony. Jeżeli więc dłużnik dokonał częściowej zapłaty za fakturę – przedstaw Sądowi potwierdzenia przelewów! To bardzo mocny dowód na istnienie stosunku prawnego.

4) Historia kontaktów handlowych

Jeżeli niepodpisana faktura nie jest pierwszą fakturą, jaką wystawiłeś w ten sposób danemu dłużnikowi, zaś pozostałe były dotychczas płacone, to możesz w pozwie przedstawić również kilka wcześniejszych podobnych transakcji, które były zawarte z dłużnikiem i których dłużnik nie kwestionował. Jest to o tyle ważne, że przy ustalaniu istnienia stosunku prawnego, Sąd będzie brał pod uwagę również dotychczasowe kontakty i współpracę pomiędzy stronami.

Jeżeli w praktyce wystawiałeś wcześniej faktury VAT bez sformalizowania umowy na piśmie i dłużnik nie miał problemu z tym, żeby uznać takie faktury za wiarygodne, a przy tym nie wymagał sformalizowania waszych transakcji, to w waszych relacjach gospodarczych wykształciły się swoiste zasady współpracy. Zgodnie z tymi zasadami, wystawiłeś kolejną fakturę dokumentującą spełnienie określonego świadczenia, z tym, że teraz dłużnik jej nie zapłacił.

Historia dotychczasowych kontaktów i wykształcone zasady współpracy pomiędzy stronami są ważne w kontekście oceny prawidłowości treści faktury VAT oraz tego, czy strony faktycznie łączył jakiś stosunek prawny.

***

Oczywiście, powyższe sposoby, to tylko część pomysłów na to, w jaki sposób wykazać istnienie roszczenia. Pamiętaj, że jeszcze możesz korzystać z dowodów w postaci zeznań świadków – przynajmniej dopóki w życie nie wejdzie postępowanie gospodarcze. Wtedy dowód z zeznań świadków będzie mocno ograniczony i podstawowym dowodem w sprawie będą dokumenty.

Aby właściwie przygotować się na nadchodzące zmiany, najlepiej jest zadbać o to, aby ze swoimi kontrahentami zawierać umowy w formie pisemnej. Tak będzie bezpieczniej, a przede wszystkim – spokojniej.

Niepodpisana faktura i inne środki dowodowe

Chyba już wszyscy słyszeli albo czytali na temat pewnej faktury (można nawet powiedzieć, że jest to faktura “z pierwszych stron gazet” 😉 ). Spokojnie – na blogu nie będę zajmował się polityką (i generalnie uważam, że nie zajmowanie się polityką jest lepsze dla zdrowia). Wśród wielu wątków pojawia się jednak jedno zasadnicze pytanie – jakie znaczenie prawne ma faktura? Na każdym serwisie internetowym można teraz znaleźć setki wpisów dotyczących tego, jaką moc prawną mają faktury. Niestety – większość z tych wpisów może wprowadzić w błąd. A gdzie lepiej dowiedzieć się o znaczeniu prawnym faktury, jeżeli nie na “Pozwie z faktury”?

Przede wszystkim – i co do tego nie ma wątpliwości – faktura jest dowodem. W przypadku gdy pomiędzy stronami nie została zawarta pisemna umowa, faktura może stanowić dowód na okoliczność zawarcia umowy, wysokości wynagrodzenia lub terminu zapłaty. Oczywiście faktura jako dowód jest oceniana w kontekście wszystkich okoliczności sprawy i jest porównywana z innymi dowodami. Faktura nie jest dowodem, który jednoznacznie przesądza o istnieniu roszczenia, ale na pewno istnienie faktury już o czymś świadczy.

Należy pamiętać również, że prawo podatkowe wiąże z fakturą inne znaczenie prawne niż prawo cywilne. Z prawa podatkowego wynika bowiem obowiązek podatnika do ukształtowania treści faktury w zgodzie z zaistniałym zdarzeniem gospodarczym. Niektórzy wskazują to jako podstawę do stwierdzeń, że wystawiona faktura musi być zgodna z zawartą umową. Należy jednak pamiętać, że przepisy te nie rozstrzygają o tym, że każda faktura jest prawidłowa. One tylko nakładają obowiązek, aby podatnik sporządził fakturę prawidłowo, tzn. zgodnie ze tym, co się zdarzyło. Czy podatnik spełni ten obowiązek, to już inna sprawa.

Na gruncie prawa cywilnego (czyli tego, które nas interesuje) w temacie znaczenia prawnego faktury wiele razy wypowiedział się Sąd Najwyższy. I tak w wyroku z z dnia 26 marca 2015 r. (V CSK 312/14) SN stwierdził, że do faktury ma zastosowanie domniemanie przewidziane w art. 245 KPC.

Art. 245. Dokument prywatny sporządzony w formie pisemnej albo elektronicznej stanowi dowód tego, że osoba, która go podpisała, złożyła oświadczenie zawarte w dokumencie.

Tak więc faktura stanowi oświadczenie osoby, której podpis widnieje na fakturze. Jeżeli faktura zawiera podpis dłużnika, wówczas ciężko jest w jakikolwiek sposób kwestionować zasadność jej wystawienia, jak i samo istnienie stosunku prawnego, z którego wynika zobowiązanie.

No dobrze – gdy faktura podpisana, to nie ma dyskusji, ale co jeżeli  faktura jest niepodpisana? Tutaj z pomocą przychodzi art. 772 KPC, który określa dokumentową formę czynności prawnych:

Art. 772. Do zachowania dokumentowej formy czynności prawnej wystarcza złożenie oświadczenia woli w postaci dokumentu, w sposób umożliwiający ustalenie osoby składającej oświadczenie.

Tak więc niepodpisana faktura, jako dokument, jest oświadczeniem osoby, którą ją wystawiła. Ma to oczywiście znaczenie przy ustalaniu treści stosunku prawnego zawartego pomiędzy stronami. W momencie wystawienia faktury wierzyciel bowiem mówi: “Umawialiśmy się, że wykonam dla ciebie tę usługę, za którą dostanę takie wynagrodzenie i że zapłacisz mi w tym terminie”. Dłużnik oczywiście może odpowiedzieć (i często tak się zdarza), że “było całkiem inaczej…”.

Jeżeli dysponujesz tylko niepodpisanymi fakturami, to oczywiście nie oznacza od razu tego, że jesteś narażony na proces typu “słowo przeciwko słowu”. Temat najpopularniejszej faktury w Polsce to dobra okazja, żeby wspomnieć również o innych sposobach udowodnienia istnienia stosunku prawnego pomiędzy stronami – nawet gdy faktura jest niepodpisana. I właśnie o tym będzie mój kolejny wpis.

Znaczenie prawne faktury VAT

Długa to była droga, ale w końcu dobiegła końca. Wraz z końcem 2018 r. projekt ustawy przywracającej postępowanie gospodarcze został przyjęty przez Radę Ministrów i lada dzień zostanie skierowany do Sejmu.

Nie muszę chyba przypominać, że projekt ten jest rewolucyjny nie tylko z uwagi na powrót postępowania gospodarczego. Zmiany dotkną bowiem nawet “zwykły” proces cywilny np. wprowadzenie planowania rozpraw, umożliwienie złożenia zeznań przez świadków w formie pisemnej we wszystkich rodzajach postępowań, wprowadzanie sankcji za celowe działania strony zmierzające do przewlekłości postępowań, zmiany w sporządzaniu uzasadnień wyroków oraz wprowadzenie odsetek od zasądzonych kosztów procesu.

Dla wszystkich, którzy chcą zapoznać się z aktualną wersją projektu, jest on dostępny TUTAJ.

Na Nowy Rok chciałbym życzyć wszystkim czytelnikom bloga dużo sukcesów w życiu prywatnym i zawodowym oraz żeby zmiany w prawie były zawsze korzystne!

Nowy projekt ustawy na Nowy Rok

Jak zapewne sam najlepiej wiesz, prowadzenie działalności gospodarczej, to nie tylko poruszanie się w obrębie przepisów prawa gospodarczego. Do tego dochodzi jeszcze prawo podatkowe i administracyjne, a często także prawo pracy.

Jeżeli w ramach prowadzonej działalności zatrudniasz inne osoby, to jesteś pracodawcą. Ta pozycja powoduje, że Twoim obowiązkiem jest znajomość i przestrzeganie przepisów prawa pracy.

Sam na prawie pracy się nie znam, ale jeżeli szukasz źródła informacji na ten temat, to najlepszym jest blog Prawo dla pracodawcy. Blog prowadzi Agata Kicińska, moja koleżanka z Kancelarii, która moim zdaniem jest jednym z najlepszych specjalistów od prawa pracy.

To co można znaleźć na blogu, to wszystko co jest związane z tematyką prawa pracy. Jednak, w odróżnieniu od większości treści w Internecie, blog Agaty wyróżnia się tym, że opisuje to z perspektywy pracodawcy. A przy tym Agata omawia tematy w sposób konkretny i rzeczowy.

Już od dwóch tygodni obowiązuje ustawa o zarządzie sukcesyjnym przedsiębiorstwem osoby fizycznej. Ustawa, która wprowadza sporo zmian w temacie prowadzenia działalności gospodarczej, również w kontekście istniejących stosunków pracy. Ten temat oczywiście został opisany przez Agatę w tym wpisie.

Jeżeli więc w prawie pracy pojawiają się jakieś zmiany, blog Agaty jest miejscem, gdzie dowiesz się o nich najszybciej. Dlatego zachęcam do jego systematycznej lektury!

Przedsiębiorca to również Pracodawca

Czas płynie bardzo szybko. Pozostały niecałe 4 tygodnie do Świąt Bożego Narodzenia, o czym nieustannie przypominają nam wszelkiego rodzaju ozdoby świąteczne i czekoladowe Mikołaje, które można kupić już praktycznie we wszystkich sklepach. Koniec roku tuż za pasem, a wraz z nim nadejdą rewolucyjne zmiany w dochodzeniu wierzytelności, przede wszystkim za sprawą nowej ustawy o komornikach.

Pozostając jednak w temacie aktualnych przepisów, chciałbym dzisiaj zwrócić Twoją uwagę na jedno z roszczeń uregulowanych w bardzo ważnej dla wierzycieli ustawie o terminach zapłaty w transakcjach handlowych. Chodzi mi o uprawnienie do żądania od dłużnika zwrotu poniesionych kosztów odzyskiwania należności.

Aby wytłumaczyć o co chodzi, zobacz co reguluje art. 10 ust. 2 tej ustawy:

Oprócz kwoty, o której mowa w ust. 1, wierzycielowi przysługuje również zwrot, w uzasadnionej wysokości, poniesionych kosztów odzyskiwania należności przewyższających tę kwotę.

Jak pewnie już wiesz, w art. 10 ust. 1 uregulowano roszczenie o zapłatę 40 euro rekompensaty. Kolejny ustęp stanowi o dalszej możliwości dochodzenia od dłużnika kosztów, jakie wierzyciel poniósł w związku z działaniami windykacyjnymi. Koszty odzyskiwania należności to bowiem wszystkie koszty związane z podjęciem działań przeciwko dłużnikowi, które nie są związane z kosztami procesu.

W prostych słowach: jeżeli w związku z wytoczeniem powództwa przeciwko dłużnikowi poniosłeś dodatkowe koszty, to możesz żądać od dłużnika ich zwrotu.

Możliwość dochodzenia kosztów jest jednak uzależniona od trzech warunków.

Pierwszym warunkiem jest to, że wierzyciel może dochodzić kosztów tylko w takiej wysokości, w jakiej przekraczają one równowartość kwoty 40 euro (o obliczaniu tej równowartości możesz przeczytać TUTAJ). Jeżeli więc koszty związane ze skorzystaniem z usług radcy prawnego wynoszą np. 1.000 zł, zaś równowartość kwoty 40 euro wyniosła 170 zł, to można dochodzić od dłużnika jedynie pozostałej kwoty, czyli 830 zł. Wynika to z tego, że kwota 40 euro stanowi już pewną rekompensatę dla wierzyciela za opóźnienie w płatności. Dlatego, jeżeli wierzyciel dochodzi kosztów związanych z dochodzeniem należności, to musi mieć na uwadze, że wcześniej uzyskał już dodatkową rekompensatę.

Po drugie, wysokość kosztów odzyskiwania należności musi być uzasadniona. To oznacza, że wysokość poniesionych kosztów podlega ocenie Sądu i może on uznać pewne koszty za nieuzasadnione w kontekście przedmiotu sprawy. Dla przykładu, jeżeli za sprawę o 10.000 zł zapłaciliśmy firmie windykacyjnej 9.000 zł. Niewątpliwie taka wysokość kosztów już na pierwszy rzut oka jest nieuzasadniona i Sąd raczej nie przyzna wierzycielowi kosztów w takiej wysokości.

Najwięcej problemów w praktyce sprawia właśnie kwestia, które koszty są “uzasadnione”. Polska ustawa tego co prawda nie określa, ale należy pamiętać, że stanowi ona wdrożenie prawa unijnego, a konkretniej Dyrektywy 2011/7/UE w sprawie zwalczania opóźnień w płatnościach w transakcjach handlowych. Zgodnie z motywem 20 preambuły oraz art. 6 ust. 3 tej Dyrektywy do tego rodzaju kosztów należą przede wszystkim koszty poniesione przez wierzyciela w związku ze skorzystaniem z usług prawnika lub firmy windykacyjnej.

Po trzecie, roszczenie o zwrot kosztów odzyskiwania należności musi być wymagalne. Jako, że ustawa nie precyzuje terminu wymagalności roszczenia, to aby stało się ono wymagalne niezbędne jest wcześniejsze wezwanie dłużnika do zapłaty wraz z wyznaczeniem odpowiedniego terminu. Dopiero po upływie terminu wskazanego w wezwaniu, roszczenie o zapłatę kosztów odzyskiwania należności może być dochodzone przed Sądem.

Jeżeli spełniamy wszystkie 3 warunki, to możemy złożyć pozew przeciwko dłużnikowi o zapłatę kosztów odzyskiwania należności. Oczywiście takie roszczenie należy odpowiednio udowodnić, a więc załączenie faktury od kancelarii prawnej oraz potwierdzenia dokonania zapłaty to podstawa.

Tutaj mała uwaga praktyczna! Należy pamiętać, że jeżeli byłeś reprezentowany w postępowaniu głównym przez profesjonalnego pełnomocnika, to pewnie Sąd zasądził już na Twoją rzecz koszty zastępstwa prawnego. To też trzeba mieć na uwadze przy dochodzeniu kosztów odzyskiwania należności. Dlatego też roszczenie o zwrot kosztów odzyskiwania należności będzie przysługiwać, jeżeli za usługę prawnika zapłaciłeś więcej niż przyznane na Twoją rzecz koszty zastępstwa w procesie.

Całkowite koszty usług skorzystania z profesjonalnego pełnomocnika, których zamierzasz dochodzić powinny więc zostać pomniejszone zarówno o wysokość równowartości 40 euro, jak i o koszty zastępstwa prawnego przyznane w postępowaniu głównym. Ponadto ich wysokość powinna być odpowiednio uzasadniona w świetle okoliczności danej sprawy, a roszczenie o ich zapłatę musi być wymagalne. Jeżeli te warunki są spełnione, to możesz pozwać dłużnika o zapłatę poniesionych przez Ciebie kosztów.

Zwrot kosztów odzyskiwania należności

1 2 3 4 5 11 Strona 3 z 11

Zapraszam do subskrypcji bloga


Administratorem Twoich danych osobowych stanie się Sienkiewicz i Zamroch Radcowie prawni sp.p. (ul. Warszawska 4/3, 87-100 Toruń). Twoje dane osobowe będą przez nas przetwarzane wyłącznie w celu udzielenia odpowiedzi na przesłaną wiadomość. Szanuję Twoją prywatność – Twoje dane nie będą przekazywane do innych podmiotów, za wyjątkiem podmiotu obsługującego niniejszy formularz oraz naszą pocztę e-mail.

W każdym czasie możesz się również zwrócić do Kancelarii z żądaniem sprostowania, usunięcia swoich danych, sprzeciwu wobec przetwarzania, przeniesienia do innego podmiotu lub ograniczenia ich przetwarzania – wystarczy, że napiszesz wiadomość na adres: radcowie@radcowie.biz. Podstawą prawną przetwarzania Twoich danych osobowych jest art. 6 ust. 1 lit. b rozporządzenia ogólnego o przetwarzaniu danych osobowych (RODO). Jeżeli według Ciebie Twoje dane są przetwarzane nieprawidłowo, masz prawo złożenia skargi do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych.