Koronawirus nie odpuszcza i coraz bardziej daje się we znaki. Skutki pandemii można odczuć zwłaszcza w obrocie gospodarczym. Niektóre sektory gospodarki są całkowicie sparaliżowane, inne jeszcze sobie radzą, ale funkcjonując na zwolnionych obrotach. W istniejących zobowiązaniach jedna ze stron powołuje się na siłę wyższą, druga straszy karami umownymi za opóźnienia, a prawnicy zastanawiają się, która strona ma rację.

Na razie zostawmy jednak te aspekty, które w razie sporu będą podlegać ocenie sądu i skupmy się na konkretach. Pierwsze wyraźne skutki koronawirusa w obrocie gospodarczym obowiązują od dzisiaj, a chodzi tu o zmniejszenie wysokości należnych odsetek. Wczoraj Rada Polityki Pieniężnej ustaliła nowe stopy procentowe NBP, które obowiązują od 18 marca 2020 r. Na podstawie tej decyzji stopa referencyjna NBP zmniejszyła się o pół punktu procentowego z 1,5% do 1%. Jest to niezwykle ważne, ponieważ w związku ze zmniejszeniem stopy referencyjnej zmieniła się wysokość trzech rodzajów odsetek obowiązujących w zawartych umowach.

Odsetki ustawowe

Są to odsetki kapitałowe, przysługujące od pewnej sumy pieniężnej przekazanej dłużnikowi przez wierzyciela. Mają one zastosowanie przede wszystkim do umów pożyczki lub kredytu. Odsetki ustawowe przysługują również w sytuacji, gdy wierzyciel poniósł pewne wydatki w interesie dłużnika, na przykład przy wykonywaniu zlecenia. Wysokość tych odsetek reguluje art. 359 § 2 KC:

§ 2. Jeżeli wysokość odsetek nie jest w inny sposób określona, należą się odsetki ustawowe w wysokości równej sumie stopy referencyjnej Narodowego Banku Polskiego i 3,5 punktów procentowych.

Do 17 marca 2020 r. wysokość tych odsetek wynosiła 5%.

Od dzisiaj odsetki ustawowe wynoszą 4,5% w skali roku.

Odsetki ustawowe za opóźnienie

To typowe odsetki przysługujące gdy dłużnik opóźnia się z zapłatą wynagrodzenia, mające zastosowanie do transakcji dokonywanych przez osoby niebędące przedsiębiorcami, lub w stosunkach przedsiębiorca-konsument. Innymi słowy, jeżeli dana umowa nie jest transakcją handlową, to będą tu miały zastosowanie odsetki ustawowe za opóźnienie, których wysokość jest określona w art. 481 § 2 KC:

§ 2. Jeżeli stopa odsetek za opóźnienie nie była oznaczona, należą się odsetki ustawowe za opóźnienie w wysokości równej sumie stopy referencyjnej Narodowego Banku Polskiego i 5,5 punktów procentowych. Jednakże gdy wierzytelność jest oprocentowana według stopy wyższej, wierzyciel może żądać odsetek za opóźnienie według tej wyższej stopy.

Do wczoraj wysokość tych odsetek wynosiła 7%.

Od 18 marca 2020 r. wysokość odsetek ustawowych za opóźnienie wynosi 6,5% w skali roku.

Odsetki maksymalne

Oczywiście, zarówno w przypadku odsetek kapitałowych i odsetek za opóźnienie w transakcjach handlowych, strony w umowie mogą określić inną wysokość tych odsetek. Nie ma problemu, gdy stopa procentowa odsetek będzie niższa niż ustawowa. Natomiast, w przypadku gdy strony w umowie ustanowią większą wysokość odsetek, wówczas zastosowanie ma ustawowe ograniczenie maksymalnej wysokości odsetek, która nie może przekroczyć dwukrotności wysokości danego rodzaju odsetek.

I tak, od dzisiaj maksymalne odsetki ustawowe wynoszą 9%, zaś maksymalna wysokość odsetek ustawowych za opóźnienie to 13%. W obu przypadkach odsetki maksymalne zmniejszyły się o jeden punkt procentowy (do 17 marca 2020 r. adekwatnie wynosiły one: 10% i 14%).

Odsetki ustawowe za opóźnienie w transakcjach handlowych

Inaczej jednak ma się sytuacja z najważniejszym dla przedsiębiorców rodzajem odsetek – za opóźnienie w transakcjach handlowych. UWAGA! Te odsetki pozostają bez zmian. Nadal będą wynosić one standardowo 11,5% w skali roku, a 9,5% jeżeli dłużnikiem jest publiczny podmiot leczniczy. Wysokość tych odsetek nie zmieni się aż do 1 lipca 2020 r.

Dlaczego wysokość tych odsetek się nie zmienia? Przecież, zgodnie z art. 4 pkt 3) ustawy o przeciwdziałaniu nadmiernym opóźnieniom w transakcjach handlowych, ich wysokość również zależy od stopy referencyjnej NBP.

Odpowiedź można znaleźć w art. 11b tej ustawy. Otóż do ustalania wysokości tych odsetek przyjmuje się stopę referencyjną NBP obowiązującą w dniach: 1 stycznia i 1 lipca danego roku. Odsetki te mają więc “sztywną” stopę procentową, którą aktualizuje się tylko co pół roku. Zobacz sam:

Art. 11b. Do ustalenia wysokości odsetek ustawowych za opóźnienie w transakcjach handlowych stosuje się stopę referencyjną Narodowego Banku Polskiego obowiązującą w dniu:

1) 1 stycznia – do odsetek należnych za okres od dnia 1 stycznia do dnia 30 czerwca;
2) 1 lipca – do odsetek należnych za okres od dnia 1 lipca do dnia 31 grudnia.

Oznacza to, że aż do 30 czerwca 2020 r. odsetki ustawowe za opóźnienie w transakcjach handlowych będą wynosiły 11,5%. Wysokość tych odsetek może zmienić się dopiero w drugiej połowie roku, jednak pod warunkiem, że w dniu 1 lipca 2020 r. suma referencyjna NBP pozostanie na nowym poziomie 1%. O zmianach na pewno będę informował.

W najbliższych dniach zapewne pojawi się wiele problemów prawnych związanych z prowadzeniem biznesu w sytuacji pandemii koronawirusa. Nasza Kancelaria będzie uważnie przyglądać się bieżącej sytuacji i informować o potencjalnych problemach prawnych i możliwych rozwiązaniach. Wiedzą będziemy dzielić się na łamach naszych blogów, dlatego już teraz zachęcam Cię do ich śledzenia. Wszystkie blogi możesz znaleźć w kolumnie po prawej stronie.

Życzę dużo zdrowia!

Rzetelny kontrahent to ten, który wywiązuje się terminowo z zobowiązań, jak też przestrzega wcześniejszych ustaleń. Tak uważa przeszło 91% właścicieli polskich firm. Jednak każdy przedsiębiorca w kontaktach biznesowych powinien kierować się nie tylko zaufaniem, ale przede wszystkim rozsądkiem. Nawiązując relacje biznesowe, warto sprawdzać swoich kontrahentów i odpowiednio zabezpieczać swoją firmę na wypadek ich nierzetelności. Dzisiejszy wpis o sposobach zabezpieczeń przed nieuczciwymi kontrahentami przygotował specjalista platformy ALEO.com, z którą to platformą od niedawna współpracujemy w tematach poświęconych przedsiębiorcom.

Nieuczciwy kontrahent zagrożeniem dla firmy

Do końca września 2019 r. upadło w Polsce 419 firm, a jednym z głównych powodów ich bankructwa byli nieuczciwi i niewypłacalni kontrahenci (13%). Przedsiębiorstwo skazane jest na porażkę w momencie utraty płynności finansowej. Tę zaś trudno utrzymać na właściwym poziomie w sytuacji, kiedy kluczowi klienci nie regulują swoich zobowiązań finansowych, stosują nieuczciwe praktyki bądź nie wywiązują się z wcześniej ustalonych warunków. Jeśli właściciel biznesu nie zadba odpowiednio wcześnie o właściwe zabezpieczenie, w przypadku nieuczciwego kontrahenta ciężko mu będzie wyegzekwować swoje prawa i wybrnąć z – często bardzo poważnych – finansowych tarapatów. A przecież dbanie o interesy w tym zakresie nie jest trudne. Tym bardziej, że właściciele firm mają do wyboru kilka różnych wariantów zabezpieczenia.

Dokument podstawowy – umowa

Podstawową formą zabezpieczenia interesów przedsiębiorcy jest podpisanie z kontrahentem odpowiedniej umowy. Powinna ona jasno wskazywać strony kooperacji, ich wzajemne zobowiązania oraz terminy ich dopełnienia. W dokumencie warto też zawrzeć klauzule dotyczące konsekwencji na wypadek złamania jej postanowień, czyli określić formę rekompensaty za niewywiązanie się którejś ze stron z umowy (np. kara umowna). Sporządzając umowę, trzeba jednak zachować odpowiednią ostrożność wobec jej zapisów. Dotyczy to zarówno kwestii wysokości kar umownych i potencjalnych odszkodowań, jak też osób podpisujących dokument. Umowę może podpisać wyłącznie osoba uprawniona do reprezentowania firmy. Ma to szczególne znaczenie chociażby w przypadku spółek z o.o., gdzie występuje często wieloosobowy zarząd i wymagany jest podpis więcej niż jednego członka (np. członka zarządu i prokurenta). Jeśli umowę podpisze osoba nieuprawniona, sam dokument jest nieważny, a dochodzenie ewentualnych roszczeń w przyszłości bezskuteczne.

Zabezpieczenia rzeczowe i osobiste

Przedsiębiorca może ustanowić również zabezpieczenie realizowanych transakcji z kontrahentem. Te możemy podzielić na dwie grupy: zabezpieczenia rzeczowe i osobiste. Pierwsze z nich obejmują wyłącznie określony przedmiot z majątku kontrahenta, który jest gwarancją na wypadek jego nierzetelności. O wiele szerszym zabezpieczeniem są zabezpieczenia osobowe, które obejmują cały majątek nieuczciwego partnera biznesowego.

ZABEZPIECZENIA

Rzeczowe:

  • zastaw,
  • hipoteka,
  • przewłaszczenie na zabezpieczenie,
  • kaucja,
  • blokada na rachunku bankowym,
  • zadatek.

Osobiste:

  • poręczenie,
  • poręczenie wekslowe,
  • weksel,
  • gwarancja bankowa,
  • przelew wierzytelności na zabezpieczenie,
  • przystąpienie do długu,
  • klauzula potrącenia,
  • odstąpienie od umowy,
  • kara umowna i odsetki.

Zadatek

Jedną z popularnych form zabezpieczenia jest zadatek. Zasady jego stosowania reguluje art. 394 Kodeksu cywilnego. Zadatek jest finansowym zabezpieczeniem na wypadek niewykonania umowy przez jedną ze stron. Jeśli kontrahent zaś wywiązał się z jej postanowień, zostaje on zaliczony na poczet partnera, który go wpłacił. Jeśli nie ma takiej możliwości, pieniądze muszą zostać zwrócone wpłacającemu. Co ważne, zachowanie zadatku nie obowiązuje w przypadku rozwiązania umowy lub jej niedotrzymania ze względu na okoliczności niezależne od kontrahenta.

Zastrzeżenie własności

W przypadku sprzedaży z odroczonym terminem płatności warto rozważyć zabezpieczenie w postaci zastrzeżenia własności. Przedsiębiorca sprzedający rzecz ruchomą pozostaje formalnie jej właścicielem do momentu uregulowania przez kupującego całej kwoty sprzedaży. Zgodnie z KC zastrzeżenie powinno mieć formę pisemną, szczególnie w przypadku wydania kupującemu sprzedanej rzeczy.

Odstąpienie od umowy

Kontrahenci mogą zastrzec w umowie okres, w którym mają prawo od niej odstąpić. W przypadku skorzystania z tego prawa sama umowa jest uważana za niezawartą. Jeśli jest to możliwe, świadczone w ramach niej rzeczy powinny być zwrócone drugiej stronie w stanie nienaruszonym. W przypadku braku takiej możliwości, stronie świadczącej usługi lub z której rzeczy korzystano do momentu odstąpienia, należy się odpowiednie wynagrodzenie.

Kara umowna

Inną formą zabezpieczenia jest kara umowna, której wysokość powinna być określona w umowie. Jej kwota ma być rekompensatą na wypadek niewykonania lub nienależytego wykonania postanowień kontraktu. Co ważne, strona, która nie wywiązała się z umowy, zobowiązana jest zapłacić wcześniej ustaloną karę nawet, jeśli jej wysokość przekracza wartość poczynionych szkód. Oczywiście jej wartość może być zmniejszona odpowiednio do stopnia zrealizowania umowy przez kontrahenta.

Ufaj i… sprawdzaj!

Najłatwiejszym sposobem na zweryfikowanie wiarygodności potencjalnego kontrahenta jest sprawdzenie jego firmy w ogólnodostępnych bazach. Każdy może zweryfikować autentyczność przedsiębiorstwa w rejestrze CEIDG. Chcąc upewnić się, czy konkretny partner biznesowy jest wypłacalny, można go kontrolować zarówno w Krajowym Rejestrze Dłużników (KRD), jak też w Biurze Informacji Gospodarczej (BIG). Jakiekolwiek negatywne informacje na jego temat w którejś z tych baz są dla przedsiębiorcy jasnym sygnałem, że dany kontrahent może mieć problemy z regulowaniem finansowych zobowiązań. Jeśli biznesmen nie ma czasu na przeszukiwanie wielu baz, może skorzystać przykładowo z bazy firm ALEO.com, gdzie znajdzie wszystkie najważniejsze informacje zagregowane z różnych rejestrów. Sprawdzenie przyszłego partnera biznesowego jest obecnie tak proste, że powinno być zwyczajem każdego przedsiębiorcy. Pozwoliłoby to wielokrotnie uniknąć trudnych sytuacji związanych z nieuczciwością kontrahentów.

 

Tekst powstał przy współpracy z platformą ALEO.com, która dostarcza informacji o przedsiębiorcach, ofertach i przetargach publicznych. To także baza wiedzy o prowadzeniu biznesu, marketingu i finansach w firmie.

Aleo.com

“Tyle było dni…” śpiewał Marek Grechuta i te słowa idealnie pasowały mi do dzisiejszego wpisu. Bo ile to już dni minęło od ostatniego wpisu na blogu? Dużo czasu upłynęło, przyznaję. Jeżeli ktoś niecierpliwie czekał na kolejne wpisy, mógł poczuć się jak wierzyciel czekający na zapłatę. Dni mijają, a pieniędzy nadal nie ma. Najgorzej jest wtedy, gdy nie możemy jeszcze nic z tym zrobić, ponieważ nie nadszedł jeszcze termin zapłaty.

Jeżeli chodzi o największy termin zapłaty, jaki do tej pory widziałem w umowie, to było 180 dni. Tak, dobrze przeczytałeś. Dokładnie pół roku wierzyciel musiał czekać, aby otrzymać zapłatę za wykonane usługi. Oczywiście były sposoby na to, aby wykazać, powołując się na odpowiednie przepisy, że ustalony termin jest nieuczciwy i skrócić go do 60 dni. Cała trudność polegała jednak na tym, że to po stronie wierzyciela leżał obowiązek udowodnienia, że określony w umowie termin jest rażąco nieuczciwy. Żeby to wykazać trzeba było ustalić dwie rzeczy:

  1. że zaszły rażące odstępstwa od dobrych praktyk handlowych, które naruszają zasadę działania w dobrej wierze i zasadę rzetelności;
  2. że właściwość towaru lub usługi, które są przedmiotem transakcji handlowej, nie uzasadnia takiego terminu zapłaty.

Jeszcze w zeszłym roku to wierzyciel musiał starać się wykazać przed sądem, że ustalony termin narusza praktyki handlowe. Najczęściej, zanim sąd by to ostatecznie rozstrzygnął, ustalony termin zapłaty i tak zdążyłby upłynąć, więc taniej było po prostu zacisnąć zęby i poczekać na zapłatę.

Sytuacja z ustalaniem terminów zapłaty w umowach mocno zmieniła się od 1 stycznia 2020 r. Zmianę zapowiadałem już w TYM wpisie. Generalna zasada pozostała niezmieniona – termin zapłaty określony w umowie nie może przekraczać 60 dni, chyba że strony ustalą inaczej, ale pod warunkiem że ustalenie to nie jest rażąco nieuczciwe wobec wierzyciela.

Co się zmieniło?

Przede wszystkim w niektórych przypadkach ograniczono możliwość wydłużenia terminu zapłaty ponad 60 dni. Dotyczy to tych transakcji, w których dłużnikiem jest duży przedsiębiorca, a wierzycielem jest ktoś z sektora MŚP. Taka sytuacja została uregulowana w nowym ust. 2a w art. 7 ustawy o przeciwdziałaniu nadmiernym opóźnieniom w transakcjach handlowych:

2a. Termin zapłaty określony w umowie nie może przekraczać 60 dni, liczonych od dnia doręczenia dłużnikowi faktury lub rachunku, potwierdzających dostawę towaru lub wykonanie usługi, jeżeli dłużnikiem zobowiązanym do zapłaty za towary lub usługi jest duży przedsiębiorca, a wierzycielem jest mikroprzedsiębiorca, mały przedsiębiorca albo średni przedsiębiorca. W przypadku gdy strony ustalą harmonogram spełnienia świadczenia pieniężnego w częściach, termin ten stosuje się do zapłaty każdej części świadczenia pieniężnego.

Wyraźnie określono więc, że maksymalny termin zapłaty w takiej transakcji to 60 dni. I żadne postanowienia umowne nie mogą tego zmienić. Jeżeli w umowie określony będzie dłuższy termin zapłaty, to w jego miejsce będzie stosować się termin 60 dniowy. Żadnych odstępstw.

Jeżeli jesteś wierzycielem należącym do sektora MŚP, to super – Twoje prawa są bardziej chronione niż dużego przedsiębiorcy, z którym zawierasz umowę. A w jaki sposób będziesz wiedział, że druga strona transakcji jest dużym przedsiębiorcą? Spójrz na nowy art. 4c omawianej ustawy:

Art. 4c. Dłużnik będący dużym przedsiębiorcą składa drugiej stronie transakcji handlowej oświadczenie o posiadaniu statusu dużego przedsiębiorcy. Oświadczenie składa się w formie, w jakiej jest zawierana transakcja handlowa, najpóźniej w momencie jej zawarcia.

Duży przedsiębiorca będzie miał więc obowiązek złożyć Ci stosowane oświadczenie najpóźniej przy zawieraniu transakcji handlowej. Takie oświadczenie może być złożone w formie jednego z postanowień umowy, bądź osobno. Co więcej, przedsiębiorca, który nie spełni tego obowiązku lub złoży nieprawdziwe oświadczenie, podlega odpowiedzialności karnej.

Mała uwaga praktyczna – obowiązek złożenia oświadczenia o posiadaniu statusu dużego przedsiębiorcy istnieje zawsze, gdy w danej transakcji handlowej duży przedsiębiorca występuje jako dłużnik, nawet gdy druga strona transakcji również jest dużym przedsiębiorcą.

Zmiany dla wierzycieli – dużych przedsiębiorców

No dobrze, wierzyciele z sektora MŚP mają przewidziane rozwiązanie na nieuczciwe terminy zapłaty.  A co z wierzycielami – dużymi przedsiębiorcami? Tutaj również zaszły istotne zmiany, chociaż nie są one aż tak daleko idące jak wspomniane wcześniej.

W stosunkach gdzie wierzycielem jest duży przedsiębiorca (niezależnie kto jest dłużnikiem) maksymalny termin zapłaty może ulec wydłużeniu pod warunkiem, że dłuższy termin nie będzie rażąco nieuczciwy. Pamiętasz co pisałem na początku o kwestii udowodnienia rażącej nieuczciwości terminu? To właśnie tutaj zaszła największa zmiana, bowiem od 1 stycznia 2020 r. to na dłużniku spoczywa ciężar dowodu, że dłuższy termin zapłaty nie jest rażąco nieuczciwy wobec wierzyciela. To dłużnik ma wykazać, że zastosowany termin zapłaty nie narusza dobrych praktyk handlowych i jest uzasadniony właściwościami towaru lub usługi.

Ponadto, jeżeli w umowie termin zapłaty jest dłuższy niż 120 dni, to wierzycielowi przysługuje prawo do odstąpienia od takiej umowy lub jej wypowiedzenia. Jeżeli wierzyciel wypowiedział umowę na tej podstawie, to wszelkie świadczenia pieniężne przysługujące mu od dłużnika za już dostarczone towary lub wykonane usługi, będą wymagalne po upływie 7 dni od wypowiedzenia.

Należy jednak pamiętać o tym, że nowe przepisy stosuje się do transakcji handlowych zawartych od 1 stycznia 2020 r. Do wcześniejszych umów stosuje się stare przepisy.

W kontekście początku wpisu, dodam jeszcze, że termin zapłaty jest niewątpliwie dla wierzycieli “ważnym dniem, na który czekamy“. Oby jak najkrócej 🙂

Dzisiaj, czyli 7 listopada 2019 r., weszła w życie rewolucyjna zmiana Kodeksu postępowania cywilnego. W procedurze cywilnej zaczynają obowiązywać rozwiązania, które powracają po kilku latach oraz zupełnie nowe regulacje prawne.

Od dzisiaj nic już nie będzie takie samo. To hasło może się wydawać górnolotne, ale zmian jest tak dużo i są one takiego kalibru, że nawet to zdanie nie oddaje w pełni tego, co czeka procedurę cywilną. Nowelizacja KPC gruntownie zmieni organizację rozpraw przez Sądy, wprowadzi całkowicie nowe instytucje prawne, a na strony postępowania nałoży dodatkowe obowiązki. Poniżej krótki przewodnik najważniejszych zmian w KPC:

Organizacja postępowania

W pierwszej kolejności po wniesieniu pozwu, nastąpi zbadanie jego treści. Jeżeli z treści pisma nie będzie wynikało żądanie rozstrzygnięcia sporu o charakterze sprawy cywilnej, to takie pismo zostanie zwrócone. Inaczej – jeżeli pismo oznaczone jako “pozew” tak naprawdę nie jest pozwem, to Sąd nie będzie się nim zajmował i po prostu je zwróci. Dlatego tak ważne jest prawidłowe sformułowanie naszego żądania.

Gdy pismo wszczynające postępowanie zostanie uznane przez Sąd za pozew, wówczas nastąpi doręczenie jego odpisu pozwanemu. Jeżeli pozwany nie podejmie dwukrotnie awizowanej przesyłki, wtedy do akcji wkroczy komornik. Więcej o doręczaniu pozwów przez komorników pisałem TUTAJ.

Jeżeli pozwany otrzyma już odpis pozwu, to wraz z nim zostanie zobowiązany do złożenia odpowiedzi na pozew w terminie co najmniej dwóch tygodni. Takie zobowiązanie do udzielenia odpowiedzi będzie obowiązkowe. Więcej o związanych z tym zmianach możesz przeczytać TUTAJ.

Po złożeniu przez strony pism procesowych, odbędzie się postępowanie przygotowawcze, na którym strony albo zawrą ugodę, albo dojdzie do sporządzenia planu rozprawy.

Idzie nowe

Całkowitą nowością jest wprowadzenie pojęcia nadużycia prawa procesowego. Do takiego nadużycia dochodzi, gdy strona wykorzystuje przysługujące jej uprawnienia procesowe do innego celu niż obrona swoich praw. Najczęstszym przykładem takiego nadużycia jest składanie wniosków procesowych tylko dla przedłużenia postępowania lub oczywiście bezzasadnych. Konsekwencją nadużycia prawa procesowego może być obciążenie takiej strony kosztami postępowania nawet w przypadku gdyby wygrała spór. Inne przewidziane środki, którymi Sąd może “karać” stronę nadużywającą swoich praw to grzywna, nałożenie zwiększonych kosztów procesu lub podwyższenie stopy odsetek zasądzonych od tej strony.

Odnośnie odsetek, to nowością jest również wprowadzenie możliwości ich naliczania od zasądzonych kosztów procesu. Po więcej informacji odsyłam do mojego innego wpisu TUTAJ.

W stosunkach między przedsiębiorcami do katalogu umów dochodzi nietypowy rodzaj umowy – umowa dowodowa, na podstawie której strony mogą wyłączyć określone dowody w ewentualnym przyszłym postępowaniu w sprawie z danego stosunku prawnego. To rozwiązanie omawiałem w tym wpisie.

Postępowanie gospodarcze

Dla przedsiębiorców jest to kluczowa zmiana w KPC – powrót do odrębnej procedury gospodarczej. Właściwie większość wpisów na tym blogu dotyczy właśnie tych zmian. Wprowadzone zostały nowe wymogi formalne, takie jak wskazanie adresu poczty elektronicznej, czy zamieszczenie w treści pierwszego pisma procesowego oświadczenia o powołaniu wszystkich twierdzeń i dowodów.

Oprócz tego, postępowanie gospodarcze to zwiększony rygoryzm zarówno w powoływaniu nowych twierdzeń i dowodów (zobacz TUTAJ), jak i generalnie w przeprowadzaniu postępowania dowodowego. Przedsiębiorcy powinni zadbać o to, aby wszelkie istotne okoliczności były odpowiednio udokumentowane. Świadkowie w postępowaniu gospodarczym będą bowiem powoływani tylko wyjątkowo.

W niektórych przypadkach trzeba także pamiętać, że sprawa będzie sprawą gospodarczą, nawet jeżeli nie wszystkie strony są przedsiębiorcami. Takim przykładem będzie sprawa z umowy o roboty budowlane. Wówczas należy pamiętać o możliwości zgłoszenia wniosku o wyłączenie sprawy spod rygorystycznych przepisów.

Co teraz?

Czas na przygotowanie się do nowych przepisów upłynął. Teraz praktyka pokaże, które z nowych rozwiązań się sprawdzą, a które okażą się nietrafione. Całkowicie nowe instytucje na pewno z początku wprowadzą trochę zamieszania ale dobrze przygotowani będą potrafili z nich korzystać w taki sposób, aby jak najlepiej zadbać o swoje interesy. Mam nadzieję, że na tym blogu odnajdziesz poszukiwane informacje, które przydadzą się w nowym procesie cywilnym.

P.S. Nowelizacja KPC weszła w życie 7 listopada 2019 r. Mój pierwszy post na tym blogu ukazał się 7 listopada 2017 r. Dziś blog kończy więc równo 2 lata. Przypadek? 😉

Wraz z wejściem w życie nowelizacji KPC (7 listopada 2019 r.) obowiązywać będą całkiem nowe regulacje dotyczące sporządzania planu rozpraw. Będzie to plan określający kolejne terminy posiedzeń, terminy przeprowadzenia dowodów oraz termin wydania wyroku. Swojego rodzaju “rozkład jazdy”, terminarz, dokument zawierający najważniejsze informacje o przebiegu sprawy.

Zanim jednak do sporządzenia takiego planu rozprawy dojdzie, to Sąd wezwie strony do stawienia się na posiedzenie przygotowawcze. Takie posiedzenie Sąd wyznaczy dopiero po złożeniu przez pozwanego odpowiedzi na pozew.

Cel posiedzenia przygotowawczego

Podstawowym celem tego posiedzenia jest przede wszystkim umożliwienie rozwiązania sporu bez potrzeby prowadzenia dalszych posiedzeń. Ni mniej, ni więcej oznacza to, że posiedzenie przygotowawcze ma posłużyć do przeprowadzenia rozmów ugodowych. O tym, że taki jest główny cel tego posiedzenia świadczy treść nowego art. 2055 § 1 KPC:

§ 1. Posiedzenie przygotowawcze służy rozwiązaniu sporu bez potrzeby prowadzenia dalszych posiedzeń, zwłaszcza rozprawy. Jeżeli nie uda się rozwiązać sporu, na posiedzeniu przygotowawczym sporządza się z udziałem stron plan rozprawy.

Posiedzenie przygotowawcze, z uwagi na swój cel, nie będzie więc aż tak formalne, jak inne posiedzenia (o braku formalizmu możesz przeczytać więcej TUTAJ). Co nie oznacza, że nie należy lekceważyć tego posiedzenia, ponieważ stawiennictwo na nim będzie obowiązkowe, zwłaszcza dla powoda:

Art. 2055. § 3. Do udziału w posiedzeniu przygotowawczym są obowiązani strony i ich pełnomocnicy. Przewodniczący może zwolnić stronę od obowiązku stawienia się na posiedzenie przygotowawcze, jeżeli z okoliczności sprawy wynika, że udział pełnomocnika będzie wystarczający. 

Brak stawienia się na wyznaczone posiedzenie przygotowawcze przez powoda będzie zaś skutkować automatycznym umorzeniem postępowania. Dodatkowo Sąd rozstrzygnie o kosztach tak samo, jak przy cofnięciu pozwu, czyli generalnie uzna powoda za stronę przegrywającą sprawę. A nikt nie chciałby przecież przegrać sporu tylko przez to, że nie stawił się na posiedzenie przygotowawcze…

Plan rozprawy, czyli dlaczego posiedzenie przygotowawcze jest ważne?

No dobrze, a co w przypadku gdy od razu wiemy, że nie chcemy zawrzeć ugody? Czy wtedy takie posiedzenie przygotowawcze jest zwykłą stratą czasu? Oczywiście, że nie! Gdy nie dojdzie do zawarcia ugody, wtedy Sąd z udziałem stron sporządzi wspomniany już plan rozprawy.

Plan ten zastąpi wszelkie postanowienia Sądu odnośnie zgłoszonych przez strony dowodów. Dlatego niezwykle ważne jest, aby stawić się osobiście na posiedzeniu przygotowawczym. Wówczas będziemy mogli wypowiedzieć się co do zgłaszanych wniosków. Ponadto do momentu zatwierdzenia planu rozprawy będziemy mieli jeszcze czas na to, aby powołać nowe twierdzenia i dowody:

Art. 20512. § 1. Jeżeli wyznaczono posiedzenie przygotowawcze, strona może przytaczać twierdzenia i dowody na uzasadnienie swoich wniosków lub dla odparcia wniosków i twierdzeń strony przeciwnej do chwili zatwierdzenia planu rozprawy. Twierdzenia i dowody zgłoszone po zatwierdzeniu planu rozprawy podlegają pominięciu, chyba że strona uprawdopodobni, że ich powołanie nie było możliwe albo potrzeba ich powołania wynikła później.

Ale oprócz zastąpienia odrębnych postanowień dowodowych Sądu plan rozpraw będzie również zawierał inne elementy. Dokładnie określa to art. 2059 § 1 i 2:

Art. 2059. § 1. Plan rozprawy zawiera rozstrzygnięcia co do wniosków dowodowych stron, zastępując w tym zakresie postanowienie dowodowe. Przepisy art. 236 i art. 2432 stosuje się odpowiednio.

§ 2.W miarę potrzeby plan rozprawy może zawierać:
1) dokładne określenie przedmiotów żądań stron, w tym rozmiar dochodzonych świadczeń wraz z należnościami ubocznymi;
2) dokładnie określone zarzuty, w tym formalne;
3) ustalenie, które fakty i oceny prawne pozostają między stronami sporne;
4) terminy posiedzeń i innych czynności w sprawie;
5) kolejność i termin przeprowadzenia dowodów oraz roztrząsania wyników postępowania dowodowego;
6) termin zamknięcia rozprawy lub ogłoszenia wyroku;
7) rozstrzygnięcia innych zagadnień, o ile są niezbędne do prowadzenia postępowania.

Należy pamiętać, że wszystkie ustalenia zawarte w planie rozprawy wiążą również tę stronę, która nie była obecna na posiedzeniu przygotowawczym. W przypadku powoda może to być sytuacja, w której złożył on wniosek o przeprowadzenie posiedzenia bez jego udziału, zaś w przypadku pozwanego – wtedy, gdy po prostu nie stawi się on na posiedzenie, albo pomimo stawienia się, nie bierze w nim aktywnego udziału.

Wpływ na dalszy proces

Po sporządzeniu planu rozprawy będzie on podpisywany przez strony. Dlatego bardzo ważne jest, aby znalazły się w nim wszystkie ważne stwierdzenia i informacje dotyczące sporu – przede wszystkim należy zwrócić uwagę czy żądanie jest określone precyzyjnie, a także czy prawidłowo określono fakty, które są sporne pomiędzy stronami. To właśnie na te fakty, które będą wskazane w planie rozprawy, będą przeprowadzane dowody w sprawie. Dlatego pominięcie niektórych spornych faktów w planie rozprawy może skutkować niedopuszczeniem przez Sąd dowodu powołanego w celu wykazania tych faktów.

Jak widzisz, posiedzenie przygotowawcze, to nie tylko próba polubownego rozwiązania sporu. To także sporządzenie planu rozprawy, który będzie kształtował całe dalsze postępowanie. Zlekceważenie sprawy na tym etapie może zemścić się w dalszym jej toku, dlatego bardzo ważne jest, aby już na posiedzeniu przygotowawczym być maksymalnie przygotowanym.

Pomimo, że posiedzenie przygotowawcze nie będzie formalistyczne, to sam plan rozprawy musi być sporządzony jak najprecyzyjniej. Jeśli więc nie stawisz się na posiedzeniu przygotowawczym, to Sąd i pozwany mogą sporządzić taki plan bez Ciebie. A to nie brzmi zbyt dobrze, prawda?

Posiedzenie przygotowawcze w postępowaniu cywilnym

1 2 3 4 5 14 Strona 3 z 14