Uchwalona w ekspresowym tempie główna ustawa “Tarczy antykryzysowej” wczoraj została podpisana przez Prezydenta, ogłoszona w Dzienniku Ustaw i od razu weszła w życie! Z zakładanego projektu pozostała większość przepisów, ale dużo z nich uległo modyfikacji, a część się niestety nie ostała. Najważniejszą kwestią z punktu widzenia procesów będących w toku jest zawieszenie biegu wszystkich terminów procesowych, za wyjątkiem “spraw pilnych”.

Nowa ustawa to w przeważającej części zmiany do specustawy o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19. To w tej ustawie od wczoraj znajdują się przepisy art. 15zzr i art. 15zzs, które regulują kwestię zawieszenia biegu terminów. O tych przepisach – wówczas na etapie projektu oznaczonych jako art. 15a i 15b – pisałem w poprzednim wpisie.

Terminy procesowe i sądowe

Zmiana wprowadzająca zawieszenie biegu terminów procesowych i sądowych została uchwalona praktycznie w takim samym zakresie, jak w projekcie. Z dniem 31 marca 2020 r. zawieszeniu na czas epidemii uległy więc wszystkie dotychczas wyznaczone terminy określone w przepisach procesowych lub wyznaczone przez Sąd, a te terminy, które miałyby się rozpocząć po 31 marca 2020 r., nie będą biegły. Wyjątek od tej zasady stanowią jedynie “sprawy pilne”, określone w art. 14a ust. 4 i 5 specustawy – dotyczy to głównie spraw z zakresu postępowania karnego oraz rodzinnego oraz niektórych spraw sądowoadministracyjnych.

Oznacza to, że na przykład jeżeli w Twojej sprawie sąd wyznaczył Ci termin na złożenie pisma procesowego, który normalnie upływałby w piątek 3 kwietnia 2020 r., to ten termin ulega zawieszeniu na okres, przez który obowiązywał będzie stan epidemii lub stan zagrożenia epidemicznego. Jeżeli stany te zostaną odwołane, to wówczas od dnia ich odwołania nadal będziesz miał 4 dni na to, aby złożyć pismo procesowe. Więcej o tym możesz przeczytać TUTAJ.

Terminy materialne

Niestety, jeżeli chodzi o zawieszenie biegu terminów prawa materialnego, to tutaj nastąpiła poważna zmiana w stosunku do projektu. Projekt zmian zakładał zawieszenie biegu terminów zarówno w prawie administracyjnym oraz cywilnym. Obecnie, zawieszone zostały jedynie terminy określone przepisami prawa administracyjnego. Natomiast wszelkie terminy wynikające z prawa cywilnego biegną dalej. Dotyczy to zarówno terminów zapłaty, wymagalności roszczenia, jak również przedawnienia.

Czyli nadal musisz złożyć pozew w odpowiednim czasie. Inaczej Twoje roszczenie się przedawni i niemożliwe stanie się jego przymusowe dochodzenie. Niestety, nawet w tych trudnych czasach, musisz pilnować swoich roszczeń, pomimo braku możliwości złożenia pozwu bezpośrednio w biurze podawczym. Dodatkowym problemem jest to, że obecnie pozew możesz nadać jedynie na poczcie.

Co z pocztą elektroniczną?

Pamiętasz, jak wspominałem, że w projekcie znalazły się przepisy umożliwiające składanie pism procesowych drogą elektroniczną? Niestety – wszystkie zmiany w tym zakresie zostały usunięte. Niemożliwe jest więc skuteczne wniesienie pisma procesowego za pomocą maila. Szkoda, bo miałem nadzieję, że w końcu sytuacja zmusi nas, abyśmy zrobili krok w kierunku elektronizacji postępowań. Niestety, na te rozwiązania przyjdzie nam jeszcze poczekać.

Sprawę dodatkowo komplikują wprowadzone nowe obostrzenia, zgodnie z którymi na poczcie mogą jednocześnie przebywać dwie osoby na okienko pocztowe. Tym bardziej dziwi więc zrezygnowanie z regulacji pozwalających na wnoszenie pism procesowych drogą elektroniczną. Po pierwsze – odciążyłoby to placówki pocztowe (mniej osób w kolejce), po drugie – nie trzeba byłoby wychodzić z domu, co przecież w obecnej sytuacji jest najważniejszym punktem w trosce o nasze zdrowie…

W Kancelarii dostajemy coraz więcej zapytań dotyczących tego jak obecna sytuacja wpłynie na trwające postępowania sądowe. Czy w związku z pandemią nadal biegną terminy na pisma procesowe? A co z nowymi postępowaniami? Czy jeżeli nie złożę pozwu, to moje roszczenie się przedawni? Obecnie trwa stan niepewności – gdzieś na horyzoncie pojawił się projekt, który wprowadzi zawieszenie biegu wszystkich terminów, ale na razie tych rozwiązań nie ma, a sądy nadal działają.

Co z terminami?

Na tę chwilę wiadomo tylko, że zapowiedziana jest “Tarcza antykryzysowa”, czyli pakiet zmian związanych ze zwalczaniem koronawirusa, w skład którego będą wchodzić m.in. zmiany przygotowane przez Ministerstwo Sprawiedliwości. W tym projekcie przewidziano zawieszenie upływających terminów przewidzianych w prawie cywilnym i administracyjnym, oraz wstrzymanie na okres epidemii tych terminów, które jeszcze nie zaczęły biec:

Art. 15a. ust. 1. W okresie zagrożenia epidemicznego lub epidemii bieg terminów przewidzianych przepisami prawa cywilnego i administracyjnego:
1) od zachowania których jest uzależnione udzielenie ochrony prawnej przed sądem lub organem oraz terminy do dokonania przez stronę czynności kształtujących prawa i obowiązki jej lub drugiej strony stosunku prawnego;
2) zasiedzenia, przedawnienia, przemilczenia,
3) terminów zawitych, z niezachowaniem których ustawa wiąże ujemne skutki dla strony,
4) terminów do dokonania przez podmioty lub jednostki organizacyjne podlegające wpisowi do rejestru przedsiębiorców lub rejestru stowarzyszeń, innych organizacji społecznych i zawodowych, fundacji oraz samodzielnych publicznych zakładów opieki zdrowotnej Krajowego Rejestru Sądowego albo innego rejestru prowadzonego przez organ administracji publicznej czynności, które powodują obowiązek zgłoszenia do właściwego rejestru a także terminów na wykonanie przez te podmioty obowiązków wynikających z przepisów o ich ustroju
nie rozpoczyna się, a rozpoczęty zawiesza się na ten okres

Podobne rozwiązanie zostało przewidziane jeżeli chodzi o terminy procesowe we wszystkich postępowaniach:

Art. 15b. ust. 1. W okresie stanu zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii ogłoszonego z powodu COVID-19 bieg terminów procesowych w postępowaniach sądowych, w tym sądowoadministracyjnych, postępowaniach egzekucyjnych, karnych, karno-skarbowych, w sprawach o wykroczenia, administracyjnych, egzekucyjnych w administracji, a także terminów w innych postępowaniach prowadzonych na podstawie ustawy, nie rozpoczyna się, a rozpoczęty ulega zawieszeniu na ten okres

Czy to oznacza, że jeżeli jutro upływa nam termin na np. wniesienie apelacji, to możemy spokojnie to zostawić do odwołania epidemii? W mojej ocenie – nie. Lepiej dochować wszystkich dotychczas wyznaczonych terminów, niż później niemile się zdziwić, gdy wyrok w pierwszej instancji zostanie uznany za prawomocny. Tak unikniemy niepotrzebnego stresu, którego w obecnej sytuacji mamy aż nadto.

Przede wszystkim należy pamiętać o dwóch rzeczach. Po pierwsze – powołane na wstępie przepisy to na razie tylko projekt. Mogą one jeszcze ulec zmianie, nie wiadomo też kiedy tak naprawdę wejdą w życie, ani od kiedy będą obowiązywać. Na tę chwilę nie wiadomo jeszcze czy ustawodawca zdecyduje się na nadanie tym przepisom mocy wstecznej, a więc czy będą one miały zastosowanie również do terminów, które miałyby upłynąć przed wejściem zmian w życie.

Po drugie – sądy, choć w ograniczonym zakresie, nadal działają. Nadal można więc nadawać na poczcie pisma procesowe, w tym pozwy i apelacje. Tak naprawdę ograniczenia w działaniu dotyczą tylko wyznaczania terminów rozpraw oraz wstrzymania przez sądy wysyłek pism, które wyznaczają termin procesowy, którego niedochowanie mogłoby powodować dla strony niekorzystne skutki prawne.

Co z doręczaniem przesyłek przez pocztę?

Placówki Poczty Polskiej na razie funkcjonują, chociaż też w ograniczonym zakresie. Na przykład w Toruniu poczta najbliżej naszej Kancelarii skróciła godziny otwarcia (od poniedziałku do czwartku pisma można wysyłać tylko do 14:00). Jednak placówki działają, a więc możliwe jest nadanie do sądu wszelkiego rodzaju pism procesowych. Poczta nie będzie doręczała tylko przesyłek adresowanych do osób objętych kwarantanną. Te przesyłki będę oczekiwały na placówce, a ich doręczenie nastąpi dopiero po zakończeniu kwarantanny przez daną osobę.

Paradoksalnie jednak, przez skrócenie godzin obsługi lub zamknięcie niektórych oddziałów, w placówkach pocztowych mogą tworzyć się teraz większe kolejki, ponieważ każdy chce zdążyć wysłać swoje pisma. Naturalne jest więc, że w trosce o swoje zdrowie każdy obawia się przebywania w takiej kolejce. I tutaj automatycznie rodzi się kolejne pytanie:

Czy mogę wnieść pismo procesowe elektronicznie?

Rozwiązanie wydawałoby się proste – w okresie stanu epidemii powinno dopuścić się możliwość wnoszenia pism procesowych za pomocą poczty elektronicznej. Niestety, do tego potrzeba zmiany obowiązujących przepisów, które obecnie takiej możliwości nie przewidują. Co prawda w przepisach mamy wzmianki o możliwości wnoszenia pism za pomocą systemu teleinformatycznego obsługującego postępowania sądowe, jednak jest poważny problem – ten system nie został jeszcze utworzony. Jedyny e-sąd funkcjonuje w Sądzie Rejonowym Lublin-Zachód w Lublinie i dotyczy spraw rozpoznawanych w elektronicznym postępowaniu upominawczym. Jednak i tu złożenie pisma procesowego za pośrednictwem maila nie stanowi wniesienia pisma drogą elektroniczną.

Dobra wiadomość jest taka, że dzięki “Tarczy antykryzysowej” wnoszenie pism procesowych prawdopodobne będzie możliwe również przy pomocy poczty elektronicznej. Kwestia ta również została zaproponowana przez Ministerstwo Sprawiedliwości w projekcie zmian do specustawy:

Art. 15f. ust. 1. W czasie trwania stanu zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii albo w przypadku zaprzestania działania operatora pocztowego świadczącego usługi powszechne, można wnieść pismo procesowe do sądu przy użyciu platformy e-PUAP lub poczty elektronicznej. Pismo powinno być opatrzone kwalifikowanym podpisem elektronicznym. Tak wniesione pismo uznaje się za opatrzone podpisem w sposób równoważny podpisowi własnoręcznemu.

ust. 2. Można pocztą elektroniczną wnieść odwzorowanie cyfrowe pisma opatrzonego odręcznym podpisem. Jeżeli pismo to zostało wysłane z uprzednio wskazanego adresu poczty elektronicznej nadawcy lub nie ma wątpliwości co do osoby nadawcy, pismo uznaje się za opatrzone podpisem w sposób równoważny podpisowi własnoręcznemu.

Z projektu powyższych zmian wynika, że wniesienie pisma do Sądu będzie możliwe na dwa sposoby. Pierwszy polega na opatrzeniu pisma kwalifikowanym podpisem elektronicznym. Drugi to przesłanie skanu pisma, na którym złożyliśmy odręczny podpis, za pomocą maila. W tym drugim przypadku skuteczne wniesienie pisma będzie jednak uzależnione od spełnienia jednego z dwóch warunków: pismo zostało wysłane z adresu mailowego, który został wcześniej wskazany Sądowi, jako nasz adres poczty elektronicznej lub jeżeli nie ma wątpliwości co do osoby nadawcy.

Już teraz zgłaszane są uwagi do brzmienia tych przepisów i ich sprecyzowania, zwłaszcza jeżeli chodzi o warunek braku wątpliwości co do osoby nadawcy pisma przesłanego za pomocą maila. Niewątpliwie jednak kierunek zmian jest słuszny i jak najbardziej potrzebny. Szkoda tylko, że zanim te rozwiązania w końcu wejdą w życie minie jeszcze trochę czasu.

Świetny ruch wykonał Sąd Okręgowy w Warszawie, który już teraz wprowadził możliwość składania pism za pośrednictwem maila! W tym sądzie dokonywane będą wydruki przesłanych pism, a o dacie wniesienia pisma będzie decydowała data wydruku. Z komunikatem możesz zapoznać się na stronie Sądu. Dobrze byłoby, gdyby za przykładem SO w Warszawie poszły pozostałe sądy, przynajmniej do czasu uchwalenia oficjalnych zmian w przepisach.

Być może pozytywnym aspektem całej sytuacji będzie to, że w końcu na stałe wprowadzone zostanie elektroniczne wnoszenie do sądu pism procesowych. Obecna sytuacja dobitnie pokazuje, że takie rozwiązania powinny być wprowadzone już dawno temu…

Koronawirus nie odpuszcza i coraz bardziej daje się we znaki. Skutki pandemii można odczuć zwłaszcza w obrocie gospodarczym. Niektóre sektory gospodarki są całkowicie sparaliżowane, inne jeszcze sobie radzą, ale funkcjonując na zwolnionych obrotach. W istniejących zobowiązaniach jedna ze stron powołuje się na siłę wyższą, druga straszy karami umownymi za opóźnienia, a prawnicy zastanawiają się, która strona ma rację.

Na razie zostawmy jednak te aspekty, które w razie sporu będą podlegać ocenie sądu i skupmy się na konkretach. Pierwsze wyraźne skutki koronawirusa w obrocie gospodarczym obowiązują od dzisiaj, a chodzi tu o zmniejszenie wysokości należnych odsetek. Wczoraj Rada Polityki Pieniężnej ustaliła nowe stopy procentowe NBP, które obowiązują od 18 marca 2020 r. Na podstawie tej decyzji stopa referencyjna NBP zmniejszyła się o pół punktu procentowego z 1,5% do 1%. Jest to niezwykle ważne, ponieważ w związku ze zmniejszeniem stopy referencyjnej zmieniła się wysokość trzech rodzajów odsetek obowiązujących w zawartych umowach.

Odsetki ustawowe

Są to odsetki kapitałowe, przysługujące od pewnej sumy pieniężnej przekazanej dłużnikowi przez wierzyciela. Mają one zastosowanie przede wszystkim do umów pożyczki lub kredytu. Odsetki ustawowe przysługują również w sytuacji, gdy wierzyciel poniósł pewne wydatki w interesie dłużnika, na przykład przy wykonywaniu zlecenia. Wysokość tych odsetek reguluje art. 359 § 2 KC:

§ 2. Jeżeli wysokość odsetek nie jest w inny sposób określona, należą się odsetki ustawowe w wysokości równej sumie stopy referencyjnej Narodowego Banku Polskiego i 3,5 punktów procentowych.

Do 17 marca 2020 r. wysokość tych odsetek wynosiła 5%.

Od dzisiaj odsetki ustawowe wynoszą 4,5% w skali roku.

Odsetki ustawowe za opóźnienie

To typowe odsetki przysługujące gdy dłużnik opóźnia się z zapłatą wynagrodzenia, mające zastosowanie do transakcji dokonywanych przez osoby niebędące przedsiębiorcami, lub w stosunkach przedsiębiorca-konsument. Innymi słowy, jeżeli dana umowa nie jest transakcją handlową, to będą tu miały zastosowanie odsetki ustawowe za opóźnienie, których wysokość jest określona w art. 481 § 2 KC:

§ 2. Jeżeli stopa odsetek za opóźnienie nie była oznaczona, należą się odsetki ustawowe za opóźnienie w wysokości równej sumie stopy referencyjnej Narodowego Banku Polskiego i 5,5 punktów procentowych. Jednakże gdy wierzytelność jest oprocentowana według stopy wyższej, wierzyciel może żądać odsetek za opóźnienie według tej wyższej stopy.

Do wczoraj wysokość tych odsetek wynosiła 7%.

Od 18 marca 2020 r. wysokość odsetek ustawowych za opóźnienie wynosi 6,5% w skali roku.

Odsetki maksymalne

Oczywiście, zarówno w przypadku odsetek kapitałowych i odsetek za opóźnienie w transakcjach handlowych, strony w umowie mogą określić inną wysokość tych odsetek. Nie ma problemu, gdy stopa procentowa odsetek będzie niższa niż ustawowa. Natomiast, w przypadku gdy strony w umowie ustanowią większą wysokość odsetek, wówczas zastosowanie ma ustawowe ograniczenie maksymalnej wysokości odsetek, która nie może przekroczyć dwukrotności wysokości danego rodzaju odsetek.

I tak, od dzisiaj maksymalne odsetki ustawowe wynoszą 9%, zaś maksymalna wysokość odsetek ustawowych za opóźnienie to 13%. W obu przypadkach odsetki maksymalne zmniejszyły się o jeden punkt procentowy (do 17 marca 2020 r. adekwatnie wynosiły one: 10% i 14%).

Odsetki ustawowe za opóźnienie w transakcjach handlowych

Inaczej jednak ma się sytuacja z najważniejszym dla przedsiębiorców rodzajem odsetek – za opóźnienie w transakcjach handlowych. UWAGA! Te odsetki pozostają bez zmian. Nadal będą wynosić one standardowo 11,5% w skali roku, a 9,5% jeżeli dłużnikiem jest publiczny podmiot leczniczy. Wysokość tych odsetek nie zmieni się aż do 1 lipca 2020 r.

Dlaczego wysokość tych odsetek się nie zmienia? Przecież, zgodnie z art. 4 pkt 3) ustawy o przeciwdziałaniu nadmiernym opóźnieniom w transakcjach handlowych, ich wysokość również zależy od stopy referencyjnej NBP.

Odpowiedź można znaleźć w art. 11b tej ustawy. Otóż do ustalania wysokości tych odsetek przyjmuje się stopę referencyjną NBP obowiązującą w dniach: 1 stycznia i 1 lipca danego roku. Odsetki te mają więc “sztywną” stopę procentową, którą aktualizuje się tylko co pół roku. Zobacz sam:

Art. 11b. Do ustalenia wysokości odsetek ustawowych za opóźnienie w transakcjach handlowych stosuje się stopę referencyjną Narodowego Banku Polskiego obowiązującą w dniu:

1) 1 stycznia – do odsetek należnych za okres od dnia 1 stycznia do dnia 30 czerwca;
2) 1 lipca – do odsetek należnych za okres od dnia 1 lipca do dnia 31 grudnia.

Oznacza to, że aż do 30 czerwca 2020 r. odsetki ustawowe za opóźnienie w transakcjach handlowych będą wynosiły 11,5%. Wysokość tych odsetek może zmienić się dopiero w drugiej połowie roku, jednak pod warunkiem, że w dniu 1 lipca 2020 r. suma referencyjna NBP pozostanie na nowym poziomie 1%. O zmianach na pewno będę informował.

W najbliższych dniach zapewne pojawi się wiele problemów prawnych związanych z prowadzeniem biznesu w sytuacji pandemii koronawirusa. Nasza Kancelaria będzie uważnie przyglądać się bieżącej sytuacji i informować o potencjalnych problemach prawnych i możliwych rozwiązaniach. Wiedzą będziemy dzielić się na łamach naszych blogów, dlatego już teraz zachęcam Cię do ich śledzenia. Wszystkie blogi możesz znaleźć w kolumnie po prawej stronie.

Życzę dużo zdrowia!

Rzetelny kontrahent to ten, który wywiązuje się terminowo z zobowiązań, jak też przestrzega wcześniejszych ustaleń. Tak uważa przeszło 91% właścicieli polskich firm. Jednak każdy przedsiębiorca w kontaktach biznesowych powinien kierować się nie tylko zaufaniem, ale przede wszystkim rozsądkiem. Nawiązując relacje biznesowe, warto sprawdzać swoich kontrahentów i odpowiednio zabezpieczać swoją firmę na wypadek ich nierzetelności. Dzisiejszy wpis o sposobach zabezpieczeń przed nieuczciwymi kontrahentami przygotował specjalista platformy ALEO.com, z którą to platformą od niedawna współpracujemy w tematach poświęconych przedsiębiorcom.

Nieuczciwy kontrahent zagrożeniem dla firmy

Do końca września 2019 r. upadło w Polsce 419 firm, a jednym z głównych powodów ich bankructwa byli nieuczciwi i niewypłacalni kontrahenci (13%). Przedsiębiorstwo skazane jest na porażkę w momencie utraty płynności finansowej. Tę zaś trudno utrzymać na właściwym poziomie w sytuacji, kiedy kluczowi klienci nie regulują swoich zobowiązań finansowych, stosują nieuczciwe praktyki bądź nie wywiązują się z wcześniej ustalonych warunków. Jeśli właściciel biznesu nie zadba odpowiednio wcześnie o właściwe zabezpieczenie, w przypadku nieuczciwego kontrahenta ciężko mu będzie wyegzekwować swoje prawa i wybrnąć z – często bardzo poważnych – finansowych tarapatów. A przecież dbanie o interesy w tym zakresie nie jest trudne. Tym bardziej, że właściciele firm mają do wyboru kilka różnych wariantów zabezpieczenia.

Dokument podstawowy – umowa

Podstawową formą zabezpieczenia interesów przedsiębiorcy jest podpisanie z kontrahentem odpowiedniej umowy. Powinna ona jasno wskazywać strony kooperacji, ich wzajemne zobowiązania oraz terminy ich dopełnienia. W dokumencie warto też zawrzeć klauzule dotyczące konsekwencji na wypadek złamania jej postanowień, czyli określić formę rekompensaty za niewywiązanie się którejś ze stron z umowy (np. kara umowna). Sporządzając umowę, trzeba jednak zachować odpowiednią ostrożność wobec jej zapisów. Dotyczy to zarówno kwestii wysokości kar umownych i potencjalnych odszkodowań, jak też osób podpisujących dokument. Umowę może podpisać wyłącznie osoba uprawniona do reprezentowania firmy. Ma to szczególne znaczenie chociażby w przypadku spółek z o.o., gdzie występuje często wieloosobowy zarząd i wymagany jest podpis więcej niż jednego członka (np. członka zarządu i prokurenta). Jeśli umowę podpisze osoba nieuprawniona, sam dokument jest nieważny, a dochodzenie ewentualnych roszczeń w przyszłości bezskuteczne.

Zabezpieczenia rzeczowe i osobiste

Przedsiębiorca może ustanowić również zabezpieczenie realizowanych transakcji z kontrahentem. Te możemy podzielić na dwie grupy: zabezpieczenia rzeczowe i osobiste. Pierwsze z nich obejmują wyłącznie określony przedmiot z majątku kontrahenta, który jest gwarancją na wypadek jego nierzetelności. O wiele szerszym zabezpieczeniem są zabezpieczenia osobowe, które obejmują cały majątek nieuczciwego partnera biznesowego.

ZABEZPIECZENIA

Rzeczowe:

  • zastaw,
  • hipoteka,
  • przewłaszczenie na zabezpieczenie,
  • kaucja,
  • blokada na rachunku bankowym,
  • zadatek.

Osobiste:

  • poręczenie,
  • poręczenie wekslowe,
  • weksel,
  • gwarancja bankowa,
  • przelew wierzytelności na zabezpieczenie,
  • przystąpienie do długu,
  • klauzula potrącenia,
  • odstąpienie od umowy,
  • kara umowna i odsetki.

Zadatek

Jedną z popularnych form zabezpieczenia jest zadatek. Zasady jego stosowania reguluje art. 394 Kodeksu cywilnego. Zadatek jest finansowym zabezpieczeniem na wypadek niewykonania umowy przez jedną ze stron. Jeśli kontrahent zaś wywiązał się z jej postanowień, zostaje on zaliczony na poczet partnera, który go wpłacił. Jeśli nie ma takiej możliwości, pieniądze muszą zostać zwrócone wpłacającemu. Co ważne, zachowanie zadatku nie obowiązuje w przypadku rozwiązania umowy lub jej niedotrzymania ze względu na okoliczności niezależne od kontrahenta.

Zastrzeżenie własności

W przypadku sprzedaży z odroczonym terminem płatności warto rozważyć zabezpieczenie w postaci zastrzeżenia własności. Przedsiębiorca sprzedający rzecz ruchomą pozostaje formalnie jej właścicielem do momentu uregulowania przez kupującego całej kwoty sprzedaży. Zgodnie z KC zastrzeżenie powinno mieć formę pisemną, szczególnie w przypadku wydania kupującemu sprzedanej rzeczy.

Odstąpienie od umowy

Kontrahenci mogą zastrzec w umowie okres, w którym mają prawo od niej odstąpić. W przypadku skorzystania z tego prawa sama umowa jest uważana za niezawartą. Jeśli jest to możliwe, świadczone w ramach niej rzeczy powinny być zwrócone drugiej stronie w stanie nienaruszonym. W przypadku braku takiej możliwości, stronie świadczącej usługi lub z której rzeczy korzystano do momentu odstąpienia, należy się odpowiednie wynagrodzenie.

Kara umowna

Inną formą zabezpieczenia jest kara umowna, której wysokość powinna być określona w umowie. Jej kwota ma być rekompensatą na wypadek niewykonania lub nienależytego wykonania postanowień kontraktu. Co ważne, strona, która nie wywiązała się z umowy, zobowiązana jest zapłacić wcześniej ustaloną karę nawet, jeśli jej wysokość przekracza wartość poczynionych szkód. Oczywiście jej wartość może być zmniejszona odpowiednio do stopnia zrealizowania umowy przez kontrahenta.

Ufaj i… sprawdzaj!

Najłatwiejszym sposobem na zweryfikowanie wiarygodności potencjalnego kontrahenta jest sprawdzenie jego firmy w ogólnodostępnych bazach. Każdy może zweryfikować autentyczność przedsiębiorstwa w rejestrze CEIDG. Chcąc upewnić się, czy konkretny partner biznesowy jest wypłacalny, można go kontrolować zarówno w Krajowym Rejestrze Dłużników (KRD), jak też w Biurze Informacji Gospodarczej (BIG). Jakiekolwiek negatywne informacje na jego temat w którejś z tych baz są dla przedsiębiorcy jasnym sygnałem, że dany kontrahent może mieć problemy z regulowaniem finansowych zobowiązań. Jeśli biznesmen nie ma czasu na przeszukiwanie wielu baz, może skorzystać przykładowo z bazy firm ALEO.com, gdzie znajdzie wszystkie najważniejsze informacje zagregowane z różnych rejestrów. Sprawdzenie przyszłego partnera biznesowego jest obecnie tak proste, że powinno być zwyczajem każdego przedsiębiorcy. Pozwoliłoby to wielokrotnie uniknąć trudnych sytuacji związanych z nieuczciwością kontrahentów.

 

Tekst powstał przy współpracy z platformą ALEO.com, która dostarcza informacji o przedsiębiorcach, ofertach i przetargach publicznych. To także baza wiedzy o prowadzeniu biznesu, marketingu i finansach w firmie.

Aleo.com

“Tyle było dni…” śpiewał Marek Grechuta i te słowa idealnie pasowały mi do dzisiejszego wpisu. Bo ile to już dni minęło od ostatniego wpisu na blogu? Dużo czasu upłynęło, przyznaję. Jeżeli ktoś niecierpliwie czekał na kolejne wpisy, mógł poczuć się jak wierzyciel czekający na zapłatę. Dni mijają, a pieniędzy nadal nie ma. Najgorzej jest wtedy, gdy nie możemy jeszcze nic z tym zrobić, ponieważ nie nadszedł jeszcze termin zapłaty.

Jeżeli chodzi o największy termin zapłaty, jaki do tej pory widziałem w umowie, to było 180 dni. Tak, dobrze przeczytałeś. Dokładnie pół roku wierzyciel musiał czekać, aby otrzymać zapłatę za wykonane usługi. Oczywiście były sposoby na to, aby wykazać, powołując się na odpowiednie przepisy, że ustalony termin jest nieuczciwy i skrócić go do 60 dni. Cała trudność polegała jednak na tym, że to po stronie wierzyciela leżał obowiązek udowodnienia, że określony w umowie termin jest rażąco nieuczciwy. Żeby to wykazać trzeba było ustalić dwie rzeczy:

  1. że zaszły rażące odstępstwa od dobrych praktyk handlowych, które naruszają zasadę działania w dobrej wierze i zasadę rzetelności;
  2. że właściwość towaru lub usługi, które są przedmiotem transakcji handlowej, nie uzasadnia takiego terminu zapłaty.

Jeszcze w zeszłym roku to wierzyciel musiał starać się wykazać przed sądem, że ustalony termin narusza praktyki handlowe. Najczęściej, zanim sąd by to ostatecznie rozstrzygnął, ustalony termin zapłaty i tak zdążyłby upłynąć, więc taniej było po prostu zacisnąć zęby i poczekać na zapłatę.

Sytuacja z ustalaniem terminów zapłaty w umowach mocno zmieniła się od 1 stycznia 2020 r. Zmianę zapowiadałem już w TYM wpisie. Generalna zasada pozostała niezmieniona – termin zapłaty określony w umowie nie może przekraczać 60 dni, chyba że strony ustalą inaczej, ale pod warunkiem że ustalenie to nie jest rażąco nieuczciwe wobec wierzyciela.

Co się zmieniło?

Przede wszystkim w niektórych przypadkach ograniczono możliwość wydłużenia terminu zapłaty ponad 60 dni. Dotyczy to tych transakcji, w których dłużnikiem jest duży przedsiębiorca, a wierzycielem jest ktoś z sektora MŚP. Taka sytuacja została uregulowana w nowym ust. 2a w art. 7 ustawy o przeciwdziałaniu nadmiernym opóźnieniom w transakcjach handlowych:

2a. Termin zapłaty określony w umowie nie może przekraczać 60 dni, liczonych od dnia doręczenia dłużnikowi faktury lub rachunku, potwierdzających dostawę towaru lub wykonanie usługi, jeżeli dłużnikiem zobowiązanym do zapłaty za towary lub usługi jest duży przedsiębiorca, a wierzycielem jest mikroprzedsiębiorca, mały przedsiębiorca albo średni przedsiębiorca. W przypadku gdy strony ustalą harmonogram spełnienia świadczenia pieniężnego w częściach, termin ten stosuje się do zapłaty każdej części świadczenia pieniężnego.

Wyraźnie określono więc, że maksymalny termin zapłaty w takiej transakcji to 60 dni. I żadne postanowienia umowne nie mogą tego zmienić. Jeżeli w umowie określony będzie dłuższy termin zapłaty, to w jego miejsce będzie stosować się termin 60 dniowy. Żadnych odstępstw.

Jeżeli jesteś wierzycielem należącym do sektora MŚP, to super – Twoje prawa są bardziej chronione niż dużego przedsiębiorcy, z którym zawierasz umowę. A w jaki sposób będziesz wiedział, że druga strona transakcji jest dużym przedsiębiorcą? Spójrz na nowy art. 4c omawianej ustawy:

Art. 4c. Dłużnik będący dużym przedsiębiorcą składa drugiej stronie transakcji handlowej oświadczenie o posiadaniu statusu dużego przedsiębiorcy. Oświadczenie składa się w formie, w jakiej jest zawierana transakcja handlowa, najpóźniej w momencie jej zawarcia.

Duży przedsiębiorca będzie miał więc obowiązek złożyć Ci stosowane oświadczenie najpóźniej przy zawieraniu transakcji handlowej. Takie oświadczenie może być złożone w formie jednego z postanowień umowy, bądź osobno. Co więcej, przedsiębiorca, który nie spełni tego obowiązku lub złoży nieprawdziwe oświadczenie, podlega odpowiedzialności karnej.

Mała uwaga praktyczna – obowiązek złożenia oświadczenia o posiadaniu statusu dużego przedsiębiorcy istnieje zawsze, gdy w danej transakcji handlowej duży przedsiębiorca występuje jako dłużnik, nawet gdy druga strona transakcji również jest dużym przedsiębiorcą.

Zmiany dla wierzycieli – dużych przedsiębiorców

No dobrze, wierzyciele z sektora MŚP mają przewidziane rozwiązanie na nieuczciwe terminy zapłaty.  A co z wierzycielami – dużymi przedsiębiorcami? Tutaj również zaszły istotne zmiany, chociaż nie są one aż tak daleko idące jak wspomniane wcześniej.

W stosunkach gdzie wierzycielem jest duży przedsiębiorca (niezależnie kto jest dłużnikiem) maksymalny termin zapłaty może ulec wydłużeniu pod warunkiem, że dłuższy termin nie będzie rażąco nieuczciwy. Pamiętasz co pisałem na początku o kwestii udowodnienia rażącej nieuczciwości terminu? To właśnie tutaj zaszła największa zmiana, bowiem od 1 stycznia 2020 r. to na dłużniku spoczywa ciężar dowodu, że dłuższy termin zapłaty nie jest rażąco nieuczciwy wobec wierzyciela. To dłużnik ma wykazać, że zastosowany termin zapłaty nie narusza dobrych praktyk handlowych i jest uzasadniony właściwościami towaru lub usługi.

Ponadto, jeżeli w umowie termin zapłaty jest dłuższy niż 120 dni, to wierzycielowi przysługuje prawo do odstąpienia od takiej umowy lub jej wypowiedzenia. Jeżeli wierzyciel wypowiedział umowę na tej podstawie, to wszelkie świadczenia pieniężne przysługujące mu od dłużnika za już dostarczone towary lub wykonane usługi, będą wymagalne po upływie 7 dni od wypowiedzenia.

Należy jednak pamiętać o tym, że nowe przepisy stosuje się do transakcji handlowych zawartych od 1 stycznia 2020 r. Do wcześniejszych umów stosuje się stare przepisy.

W kontekście początku wpisu, dodam jeszcze, że termin zapłaty jest niewątpliwie dla wierzycieli “ważnym dniem, na który czekamy“. Oby jak najkrócej 🙂

1 2 3 4 5 14 Strona 3 z 14