Wydaje się, że temat rekompensaty za koszty odzyskiwania należności jest dosyć prosty – dłużnik opóźnia się z zapłatą i po stronie wierzyciela automatycznie powstaje uprawnienie do żądania zapłaty takiej rekompensaty. Oczywiście zawarta umowa musi stanowić transakcję handlową, zaś jej stronami są podmioty profesjonalnie działające na rynku gospodarczym. Tyle teoria. Jak się okazuje w praktyce temat rekompensaty potrafi być bardziej skomplikowany. Dość powiedzieć, że ostatnio roszczeniem o 40 euro musiał zająć się Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej!

Zanim przejdę do omówienia sedna problemu i tego, o czym rozstrzygnął Trybunał Sprawiedliwości, to określmy czym jest “transakcja handlowa”. Jej definicję zawiera art. 4 pkt 1) ustawy o przeciwdziałaniu nadmiernym opóźnieniom w transakcjach handlowych:

1) transakcja handlowa – umowę, której przedmiotem jest odpłatna dostawa towaru lub odpłatne świadczenie usługi, jeżeli strony, o których mowa w art. 2, zawierają ją w związku z wykonywaną działalnością;
Umowami, które mogą stanowić transakcję handlową są więc tylko dwa typy umów: dostawa towarów lub świadczenie usług. Dodatkowym warunkiem musi być oczywiście to, że takie umowy są odpłatne i pozostawać w związku z wykonywaną działalnością.

Czy najem jest transakcją handlową?

Pytanie, jakie pojawiło się na tle sporów o żądanie zapłaty rekompensaty, dotyczyło tego czy umowy takie jak najem, dzierżawa czy leasing są umowami kwalifikującymi się do kategorii “świadczenia usług”. I tak niektóre sądy, jak np. Sąd Okręgowy w Warszawie wskazywał, że takie umowy nie stanowią transakcji handlowej, a więc nie ma do nich zastosowania ustawa o przeciwdziałaniu nadmiernym opóźnieniom w transakcjach handlowych.

Sąd Najwyższy w wyroku z 6 sierpnia 2015 r. (V CSK 668/14) wskazał jednak, że przy przyjęciu, iż celem tej ustawy jest szeroka ochrona wierzyciela, pojęcie umów o świadczenie usług obejmuje także umowy o czasowe korzystanie z rzeczy, np. najmu, dzierżawy, które w ścisłym znaczeniu nie są umowami o świadczenie usług.

Z uwagi na rozbieżności w traktowaniu umów o oddanie rzeczy do czasowego korzystania, Sąd Rejonowy w Łodzi na gruncie rozpoznawanej sprawy, skierował pytanie prejudycjalne do Trybunału Sprawiedliwości. Trybunał w wyroku z dnia 9 lipca 2020 r. (sygn. C-199/19) stwierdził, że umowa najmu, w ramach której świadczenie główne polega na odpłatnym oddaniu nieruchomości (bez przeniesienia własności) do korzystania na czas oznaczony lub nieoznaczony, implikuje świadczenie usługi w rozumieniu art. 57 Traktatu o Funkcjonowaniu Unii Europejskiej. Tym samym umowę najmu lokalu użytkowego, zawartą pomiędzy stronami będącymi przedsiębiorcami, należy uznawać za transakcję handlową w rozumieniu ustawy o przeciwdziałaniu nadmiernym opóźnieniom w transakcjach handlowych.

Od tej pory nie ma już więc miejsca na jakiekolwiek wątpliwości – do umów najmu, dzierżawy czy leasingu stosuje się przepisy o transakcjach handlowych, w tym również uprawnienie do żądania rekompensaty za koszty odzyskiwania należności.

Jaka rekompensata należy się za opóźnienie w płatności czynszu najmu?

Ponieważ czynsz najmu jest świadczeniem okresowym, to zastosowanie znajdzie tu art. 11 ust. 2 ustawy o transakcjach handlowych, zgodnie z którym jeżeli świadczenie pieniężne jest spełniane w częściach, to uprawnienie do rekompensaty przysługuje w stosunku do każdej niezapłaconej w terminie części świadczenia.

Wysokość należnej rekompensaty zależy zaś od wysokości miesięcznego czynszu. I tak:

  • jeżeli wartość świadczenia pieniężnego nie przekracza 5 tys. zł – należy się 40 euro,
  • gdy wartość jest wyższa niż 5 tys. zł, ale niższa niż 50 tys. zł – można dochodzić 70 euro,
  • natomiast jeżeli wartość świadczenia jest równa lub wyższa od 50 tys. zł – rekompensata wynosi aż 100 euro.

Jeżeli chcesz się dowiedzieć w jaki sposób przelicza się rekompensatę na złotówki – zajrzyj TUTAJ. O rekompensacie i kwestiach procesowych pisałem zaś TUTAJ.

Gdybyś więc spotkał się kiedyś z zarzutami dłużnika, iż najem to nie świadczenie usług, to możesz spokojnie powołać się na wyrok Trybunału Sprawiedliwości. Chociaż niestety smutna prawda jest taka, że na niektórych ludzi nawet najlepsze argumenty nie działają. Wtedy pozostaje już tylko pozew z faktury 😉

Minęło już ponad 10 miesięcy od wejścia w życie nowelizacji KPC, która wprowadziła zupełnie nowe przepisy dotyczące postępowania przygotowawczego i sporządzania planów rozprawy. W założeniu zmiany te miały przyspieszyć organizację całego postępowania, pozwalając na zaplanowanie cegło przebiegu procesu już na pierwszym posiedzeniu. Założenie jak najbardziej słuszne, ale jak to naprawdę wygląda w praktyce?

Na wstępie mała uwaga o skali zastosowania nowych przepisów. Postępowań przygotowawczych jest mało, ponieważ z reguły sądy decydują się na skorzystanie z rozwiązania uregulowanego w art. 2054 § 3 KPC:

Art. 2054. § 3. Jeżeli okoliczności sprawy wskazują, że przeprowadzenie posiedzenia przygotowawczego nie przyczyni się do sprawniejszego rozpoznania sprawy, przewodniczący może jej nadać inny właściwy bieg, w szczególności skierować ją do rozpoznania, także na rozprawie.

Wówczas sprawa podlega rozpoznaniu na rozprawie i Sąd prowadzi sprawę według schematów i procedur, które nie różnią się tak mocno od przepisów obowiązujących sprzed nowelizacji. Generalnie wydaje się więc, że brak posiedzenia przygotowawczego nie wpływa tak bardzo na proces, jak w sytuacji gdy Sąd takie posiedzenie wyznaczy. Ponadto nowe przepisy pozostawiają dużo wątpliwości związanych z ich interpretacją. Być może w tym należy upatrywać przyczyny, dla których Sądy nie decydują się często na wyznaczanie posiedzeń przygotowawczych.

Konsekwencje wyznaczenia posiedzenia przygotowawczego

Skierowanie sprawy na posiedzenie przygotowawcze ma bowiem znaczące konsekwencje dla dalszego postępowania. Co prawda, jego podstawowym celem jest doprowadzenie do zawarcia ugody między stronami, ale jeśli się tak nie stanie, to wówczas zostaje sporządzony plan rozprawy. Temat ten poruszałem już w TYM wpisie.

Plan rozprawy, to nie tylko informacja kiedy są wyznaczone kolejne terminy, ale również wiążące dla stron rozstrzygnięcia o dopuszczeniu lub pominięciu zgłaszanych wniosków dowodowych. Sporządzenie tego planu rzutuje więc na całe dalsze postępowanie, ponieważ z reguły zamyka tym samym drogę do powoływania nowych dowodów. Jeżeli więc nie zgłosimy wszystkich korzystnych dla nas dowodów przed zatwierdzeniem planu rozprawy, to ryzykujemy, że później te dowody nie zostaną przez Sąd w ogóle uwzględnione przy rozpoznawaniu sprawy.

To oczywiście nie wszystkie konsekwencje wyznaczenia posiedzenia przygotowawczego. Podstawowym obowiązkiem wiążącym się z tym posiedzeniem jest obowiązek stawienia się na nim stron. W przypadku powoda brak stawiennictwa może nawet doprowadzić do umorzenia sprawy i zasądzenia kosztów procesu na rzecz pozwanego:

Art. 2055. § 5. Jeżeli powód bez usprawiedliwienia nie stawi się na posiedzenie przygotowawcze, sąd umarza postępowanie, rozstrzygając o kosztach jak przy cofnięciu pozwu, chyba że sprzeciwi się temu obecny na tym posiedzeniu pozwany.

Aby ustrzec się przed takimi negatywnymi skutkami niestawiennictwa, należy już w pozwie złożyć wniosek o przeprowadzenie posiedzenia bez swojego udziału. Wówczas nawet jeżeli się nie pojawimy, to sprawa będzie toczyła się dalej. Oczywiście, najlepszym rozwiązaniem jest zawsze stawienie się na wyznaczone posiedzenie, jednak taki wniosek to pewien „bufor bezpieczeństwa”, który nie doprowadzi do umorzenia sprawy.

Pamiętaj jednak, że jeżeli nie stawisz się na posiedzenie przygotowawcze, to nadal z tego powodu mogą powstać pewne negatywne konsekwencje. Podstawowym problemem jest wówczas sporządzenie planu rozprawy bez twojego udziału, a dokonane w tym planie ustalenia będą dla Ciebie wiążące. Plan rozprawy zostanie więc sporządzony, a Ty nie będziesz mógł zabrać głosu w sprawie jego treści.

Dlatego pomimo tego, że posiedzenie przygotowawcze z pozoru wygląda na mniej formalne, to jego skutki w przypadku sporządzenia planu rozprawy są dużo większe, niż przy wyznaczeniu „normalnej” rozprawy gdzie proces toczy się w zasadzie z jednego posiedzenia na kolejne i mamy czas na ustosunkowanie się do tego co się dzieje.

W przypadku wyznaczenia posiedzenia przygotowawczego, pomimo jego mniej formalnego charakteru i tak musimy stawić się na nie maksymalnie przygotowani. W przypadku braku ugody posiedzenie stanie się bowiem bardzo formalne, ponieważ od treści planu rozprawy będzie zależał dalszy kształt całej sprawy. Musimy więc być przygotowani na to, aby co do planu rozprawy zgłosić do protokołu wszelkiego rodzaju uchybienia procesowe. Jeżeli chcemy zgłosić jeszcze jakieś dowody, to posiedzenie przygotowawcze jest naszą ostatnią możliwością.

Jak widzisz postępowanie przygotowawcze wiąże się z dodatkowymi obowiązkami i ryzykiem, więc może warto pomyśleć o wsparciu profesjonalnego pełnomocnika podczas takiego posiedzenia.

Jak wygląda posiedzenie przygotowawcze?

Na koniec krótkie uwagi o tym jak to wszystko wygląda w praktyce. Przede wszystkim należy zauważyć, że posiedzenie przygotowawcze nie jest tak formalne jak rozprawa – z reguły nie będzie więc nagrywane. W jego pierwszej części sąd nie będzie też szczegółowo protokołował wszystkich wypowiedzi – wszak chodzi tu głównie o to, aby strony spróbowały się porozumieć i zawrzeć ugodę.

Dopiero, kiedy definitywnie okaże się, że na ugodę nie ma co liczyć, sąd przystąpi do sporządzenia planu rozprawy. Może zwracać się do stron z pytaniami, jakie fakty są bezsporne lub jakim okolicznościom dana strona zaprzecza, czemu mają służyć niektóre dowody, w jaki sposób zgłaszani świadkowie są powiązani ze sprawą, itp.

Kiedy już Sąd rozstrzygnie o tym czy dopuścić wskazywane dowody, czy je pominąć, sporządzany jest plan rozprawy. Stanowi on załącznik do protokołu z rozprawy i wskazuje terminy kolejnych posiedzeń, rozstrzygnięcia co do dowodów, oraz czego dotyczy spór. Poniżej znajdziesz zdjęcie jak wygląda przykładowy plan rozprawy:

Plan rozprawy

W tym miejscu można zgłaszać zastrzeżenia do protokołu, zgłaszać nowe dowody oraz wskazywać na dodatkowe kwestie związane z sprawę, które mają dla niej istotne znaczenie. Wszystko co chcemy należy podnieść do momentu zatwierdzenia planu rozprawy. Od tego momentu plan rozprawy zaczyna obowiązywać, zaś powoływanie nowych dowodów nie jest już możliwe.

Mam nadzieję, że ten wpis pomoże Ci chociaż trochę przygotować się do nadchodzącego postępowania przygotowawczego, chociaż musisz pamiętać, że w każdym sądzie może to wyglądać trochę inaczej – w końcu posiedzenie jest mało sformalizowane, a „co sąd, to obyczaj”.

Jak ten czas leci… Jeszcze pół roku temu siedziałem otoczony książkami, ucząc się do egzaminu radcowskiego. Początkowo miał on być przeprowadzony pod koniec marca, ale przyszedł znany wszystkim wirus i plany pokrzyżował. Egzamin w marcu odwołano i przez kilka tygodni nie było wiadomo czy w ogóle w tym roku zostanie on przeprowadzony. W końcu ogłoszono, że egzamin odbędzie się pod koniec czerwca, więc znowu trzeba było wrócić do książek i nauki. Teraz mogę się już oficjalnie pochwalić: zdałem egzamin radcowski! ale przez te pół roku w moim życiu zaszła ogromna zmiana, a jednocześnie wydaje się, że ten okres zleciał bardzo szybko.

Po co o tym piszę? Chcę powiedzieć, że pół roku tylko pozornie jest długim okresem czasu. Przy realizowaniu dużych projektów może upłynąć bardzo szybko. A właśnie za dokładnie 6 miesięcy upływa termin do złożenia pierwszych sprawozdań o stosowanych przez podmioty terminach zapłaty. Dokładnie do 31 stycznia 2021 r. niektóre podmioty mają obowiązek przekazania ministrowi do spraw gospodarki sprawozdań zawierających informacje o stosowanych w 2020 r. terminach zapłaty w zawartych umowach. I tak samo, jak do egzaminu radcowskiego przygotowuje się miesiącami (a nawet latami), to tak samo należy podejść do przygotowania sprawozdania o terminach zapłaty. Robienie tego na ostatnią chwilę jest w praktyce niemożliwe.

Czym jest sprawozdanie o terminach zapłaty?

W prostych słowach: sprawozdanie o stosowanych terminach zapłaty jest to zestawienie informacji dotyczących wszystkich świadczeń pieniężnych związanych z danym podmiotem. Świadczenia te dzielą się na cztery główne rodzaje:

  1. świadczenia, które otrzymaliśmy od innych podmiotów,
  2. świadczenia, które zapłaciliśmy na rzecz innych podmiotów,
  3. świadczenia, za które nie otrzymaliśmy zapłaty,
  4. świadczenia, których nie zapłaciliśmy.

Ponadto dwa pierwsze rodzaje świadczeń będą dzieliły się na 4 grupy – w zależności od terminu, w którym została dokonana zapłata. Najciekawiej wygląda jednak czwarty rodzaj świadczeń, jakie mają być wykazywane w sprawozdaniu – czyli świadczenia, które w ogóle nie zostały zapłacone przed dany podmiot w terminach wynikających z umowy. Wykazanie takich świadczeń może prowadzić do wszczęcia postępowania przez UOKiK. Może to więc w końcu zmobilizuje niektórych dłużników do spłaty zaległych należności, zwłaszcza że wszystkie sprawozdania będą dostępne do publicznej wiadomości.

Obowiązek przekazywania sprawozdań został wprowadzony w ramach dalszej walki z problemem zatorów płatniczych, w wyniku nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu nadmiernym opóźnieniom w transakcjach handlowych, w której dodano nowy art. 13a.

Na kim ciąży obowiązek sprawozdawczy?

Oczywiście nie każdy musi składać sprawozdania o stosowanych terminach zapłaty. Obowiązek ten dotyczy tylko dużych podmiotów: podatkowych grup kapitałowych oraz podatników podatku dochodowego od osób prawnych, których wartość rocznego przychodu przekracza 50 mln euro.

Co ważne obowiązek terminowego przekazania sprawozdań ciąży na kierownikach danych podmiotów – czyli na członkach zarządu lub członkach innego organu zarządzającego. Kierownikiem jest również likwidator, a także syndyk lub zarządca ustanowiony w postępowaniu restrukturyzacyjnym. W przypadku spółki komandytowo-akcyjnej takim kierownikiem jest komplementariusz.

W przypadku podatkowych grup kapitałowych za przekazanie sprawozdania odpowiedzialny jest kierownik każdej ze spółek wchodzących w skład tej grupy.

W jaki sposób złożyć sprawozdanie?

Sprawozdanie będzie dotyczyło danych za cały rok 2020. Dlatego najwcześniej takie sprawozdanie będzie można złożyć dopiero 1 stycznia 2021 r. Realnie więc przedział czasowy na złożenie sprawozdania o stosowanych terminach zapłaty wyniesie miesiąc.

Sprawozdanie trzeba będzie złożyć drogą elektroniczną, przy użyciu odpowiednich formularzy elektronicznych. Na tę chwilę wzory tych formularzy nie zostały jeszcze udostępnione, więc nie wiadomo jak dokładnie będzie wyglądało sprawozdanie i jakie faktycznie dane będą niezbędne do jego złożenia.

Uwaga! Brak przedstawienia sprawozdania w terminie do 31 stycznia 2021 r. stanowi wykroczenie zagrożone karą grzywny. Warto więc zaznaczyć sobie tę datę w kalendarzu już teraz, aby później nie zapomnieć o tym obowiązku.

Dlaczego trzeba się przygotować już teraz?

Pomimo, że możliwość złożenia sprawozdań ruszy dopiero od stycznia 2021 r., to dane o płatnościach należy zebrać odpowiednio wcześniej – tak, aby wypełnienie formularza było już tylko formalnością i nie dezorganizowało naszej pracy. Najlepsza i najprostsza metoda to bieżące aktualizowanie danych. Wystarczy do tego nawet utworzenie zwykłej tabeli w arkuszu kalkulacyjnym. Każdą dokonaną płatność można wrzucić do takiej tabeli – z oznaczeniem jej wysokości, kontrahenta i ilości dni jakie upłynęły od dnia wystawienia faktury lub rachunku. To samo dotyczy danych o płatnościach, jakie otrzymujemy. Dzięki temu w styczniu nic nas nie zaskoczy (chyba, że zima) i bez niepotrzebnych nerwów będzie można wypełnić sprawozdanie o terminach zapłaty.

Jeżeli do przygotowania sprawozdania o stosowanych terminach zapłaty wszyscy podejdą tak samo, jak do egzaminu radcowskiego – odpowiednio przygotowani, to myślę że ich sprawozdanie będzie wyglądało jak mój egzamin z (notabene) prawa gospodarczego – na szóstkę! 🙂

P.S. Na moje pierwsze zdjęcie w todze musicie jeszcze poczekać – wciąż czekam na ślubowanie 😉

Na horyzoncie szykuje nam się już tarcza antykryzysowa 3.0, która przyniesie ze sobą uchylenie obecnego zawieszenia terminów procesowych. W praktyce oznacza to oczywiście “odmrożenie” sądów (chociaż sądy w czasie epidemii nie były tak naprawdę zamrożone, a co najwyżej “schłodzone” ;)) i stopniowe rozpoznawanie spraw, które zdążyły się nagromadzić w ciągu ostatnich dwóch miesięcy.

Jeżeli sądy zaczynają wracać do pracy, to warto zastanowić się nad złożeniem pozwu właśnie teraz. Dlaczego? Większość osób zapewne będzie z tym zwlekać do momentu gdy sytuacja związana z epidemią koronawirusa się uspokoi. Wówczas ich sprawa może zwyczajnie utknąć w sądzie na kilka, jeśli nie kilkanaście miesięcy. Sądy oprócz nowych spraw muszą bowiem rozpoznać jeszcze stare sprawy, które zostały wstrzymane na czas epidemii. Wszystkie rozprawy wyznaczone od połowy marca do połowy maja zostały bowiem odwołane. Spowoduje to ogromne opóźnienie w dalszym przebiegu tych spraw. A sądy już mają na głowie tysiące nowych spraw, które wpłynęły w okresie epidemii!

Gdy więc po przywróceniu biegu terminów procesowych wszyscy ruszą ze składaniem pozwów, to sądy zostaną po prostu zalane stosem dokumentów. Kto będzie mógł zatem liczyć na szybsze rozpoznanie sprawy? Ci, którzy swoje pozwy napisali konkretnie, zwięźle i zrozumiale. Im szybciej sędzia zrozumie treść pozwu, tym szybciej podejmie decyzję co do sprawy. Jak napisać pozew? Poniżej kilka wskazówek.

1. Od czego zacząć przygotowywać pozew?

Żeby zabrać się do pisania pozwu najpierw zgromadź wszystkie dokumenty związane ze sprawą. W szczególności poszukaj umów, faktur, maili, pism wysłanych do pozwanego i pism, jakie pozwany wysłał do Ciebie, notatek związanych ze sprawą, itp. Te dokumenty to podstawa całej sprawy. Potwierdzają one, że w sprawie miały miejsce określone fakty – złożenie zamówienia, zrealizowanie zamówienia, odbiór towaru, wystawienie faktury, upływ terminu zapłaty. Dodatkowo porządkują one wszystkie wydarzenia. Mając wszystkie dokumenty łatwiej jest napisać co się stało w sprawie.

Zastanów się czy w sprawę oprócz Ciebie i pozwanego zaangażowane były inne osoby – to są potencjalni świadkowie, na których zeznaniach możesz się oprzeć. Jeżeli znasz te osoby, to porozmawiaj z nimi o sprawie – co pamiętają, na co zwrócili uwagę. Być może powiedzą o jakimś szczególe, który mógł Ci umknąć.

Czy Twoja sprawa jest skomplikowana ? Wymaga wiedzy technicznej, budowlanej, medycznej? Pamiętaj, że sąd zna się na prawie, a nie na budowie domów, czy prawidłowych parametrach urządzeń technicznych. Rozważ czy w sprawie konieczna jest znajomość wiedzy specjalistycznej. Jeżeli tak – niezbędne będzie sporządzenie w sprawie opinii przez biegłego sądowego.

Po tym jak już zbierzesz wszystkie dowody możesz zabrać się do właściwego pisania pozwu

2. Co trzeba zawrzeć w pozwie?

W pozwie najważniejsze są trzy rzeczy:

  • określenie żądania – musisz wskazać sądowi czego się domagasz, np.

wnoszę o zasądzenie od pozwanego kwoty 1.000 zł wraz z odsetkami ustawowymi za opóźnienie od dnia 1 maja 2020 r. do dnia zapłaty

  • wskazanie faktów związanych ze sprawą – opis sprawy, co się dotychczas stało, na czym opierasz swoje żądanie. Najlepiej jest opisać sprawę chronologicznie – zawarcie umowy, spełnienie świadczenia, wystawienie faktury, brak zapłaty w terminie, wezwanie do zapłaty. Zrób to prostymi zdaniami. Nie ma potrzeby opisywania przebiegu wszystkich rozmów telefonicznych prowadzonych z dłużnikiem. Wystarczy po prostu napisać: “Pomimo licznych wezwań, pozwany nie zapłacił należności.” i wszyscy wiedzą o co chodzi.
  • wskazanie dowodów – wszystkie wskazane przez nas fakty muszą znaleźć odzwierciedlenie w przedstawionych przez nas dowodach. Jeżeli piszesz o tym, że wysłałeś wezwanie do zapłaty, to musisz się na to wezwanie powołać. Może to wyglądać np. tak:

Dnia 4 maja 2020 r. wysłałem do pozwanego wezwanie do zapłaty. Pozwany odebrał wezwanie dnia 5 maja 2020 r. Pomimo odebrania wezwania, pozwany nie zapłacił należnej kwoty. Pozwany nie udzielił też żadnej odpowiedzi na moje wezwanie.

dowód: wezwanie do zapłaty z dnia 4.05.2020 r., zwrotne potwierdzenie odbioru z dnia 5.05.2020 r.

3. Jakie wymogi formalne musi spełniać pozew?

Szczegółowe omówienie podstawowych wymogów formalnych każdego pisma procesowego zawarłem w TYM wpisie. W skrócie są to:

  • oznaczenie sądu,
  • oznaczenie stron,
  • wskazanie rodzaju pisma,
  • osnowa pisma,
  • podpis,
  • wymienienie załączników.

Ponadto pozew musi spełniać dodatkowe wymogi, ponieważ jest pierwszym pismem w sprawie:

  • oznaczenie miejsca zamieszkania lub siedziby i adresy stron,
  • numer PESEL/NIP/KRS powoda

Na koniec należy pamiętać o wymogach formalnych samego pozwu:

  • określenie żądania,
  • oznaczenie daty wymagalności roszczenia
  • wskazanie faktów,
  • informacja o próbie polubownego rozwiązania sporu

Pamiętaj, aby w pozwie zgłosić również wnioski dowodowe. Przykładowy wniosek dowodowy wygląda w ten sposób:

wnoszę o przeprowadzenie dowodu z dokumentu w postaci umowy z dnia 4.05.2020 r. na okoliczność: zawarcia umowy przez strony i jej treści, wysokości wynagrodzenia

albo:

wnoszę o przeprowadzenie dowodu z zeznań świadka Jana Kowalskiego, wezwanie na adres: ul. Przykładowa 1, 87-100 Toruń, na okoliczność: złożenia zamówienia przez Pozwanego, odbioru towaru przez Pozwanego, zgodności wydanego towaru z zamówieniem.

4. Jak oznaczyć strony procesowe?

Prawidłowe oznaczenie stron procesowych jest niezwykle istotne – wszelkie pomyłki oznaczają w praktyce dłuższy czas całego postępowania. Zwracaj uwagę na nazwisko bądź nazwę podmiotu, którego pozywasz. Pamiętaj, że jeżeli nie znasz nr PESEL/NIP/KRS pozwanego, to sąd będzie ustalał taki numer z urzędu. Jakakolwiek literówka czy odstępstwo w nazwisku osoby fizycznej może sprawić, że przez to sąd znajdzie niewłaściwą osobę. Odkręcenie tego będzie kosztować Cię cenny czas.

Jeszcze większą uwagę należy zwrócić przy nazwach podmiotów podlegających wpisowi do odpowiednich rejestrów. Dlaczego? Ponieważ tutaj znaczenie ma każdy myślnik, cudzysłów, przecinek i kropka. Więcej pisałem o tym TUTAJ.

Druga ważna sprawa to prawidłowe oznaczanie osoby fizycznej będącej przedsiębiorcą. Częstym błędem jest oznaczanie jako pozwanego jakiejś “firmy usługowo-handlowej”. Musisz pamiętać, że stroną w takich sprawach jest osoba fizyczna, a nie jej firma czy zakład – TUTAJ dokładny wpis na ten temat.

5. Jak oznaczyć datę wymagalności roszczenia?

Od 9 lipca 2018 r. wprowadzono nowy wymóg formalny pozwu w postaci wskazania daty wymagalności dochodzonego roszczenia. Data ta oznacza dzień, od którego możesz dochodzić swoich należności przed sądem. Ponadto z tym dniem rozpoczyna się również bieg terminu przedawnienia roszczenia. Dniem wymagalności jest następny dzień po ustalonym terminie płatności. Jeżeli więc termin zapłaty przypadł na 5 maja 2020 r., to datą wymagalności roszczenia będzie 6 maja 2020 r.

6. Jak wykazać próbę polubownego rozwiązania sporu?

W związku z nowelizacją, która m.in. przywróciła postępowanie gospodarcze w życie wszedł przepis, zgodnie z którym stronę, która zaniechała próby dobrowolnego rozwiązania sporu przed wytoczeniem sporu, sąd może obciążyć kosztami procesu niezależnie od wyniku sprawy. Tym bardziej w sprawach gospodarczych należy więc wykazać to, że podjęliśmy próbę rozwiązania sporu. Taką próbą jest np. wysłanie wezwania do zapłaty ze wskazaniem, że po upływie wskazanego terminu będziemy zmuszeni dochodzić roszczenia na drodze sądowej.

Warto w takim wezwaniu wskazać, że jesteś otwarty na polubowne rozwiązania sporu i czekasz na propozycje w tym zakresie, lub od razu napisać, że możesz rozłożyć zadłużenie na raty. Jeżeli dłużnik nie odpowie na to wezwanie, będzie to dowód na to, że nie był on zainteresowany polubownym rozwiązaniem sprawy.

7. Jak obliczyć wartość przedmiotu sporu?

Do wartości przedmiotu sporu (WPS) wliczają się wszystkie należności dochodzone pozwem. W pierwszej kolejności będą to należności wynikające z faktury. Jeżeli zawarta umowa była transakcją handlową, to można żądać również dodatkowych roszczeń.

Odnośnie należności odsetkowych, to możesz ich nie wliczać do WPS, tylko zażądać ich zasądzenia za określony okres, np. “od 2 października 2019 r. do dnia zapłaty” – wówczas nie musisz wyliczać ich wysokości na dzień składania pozwu.

Możesz też jednak skapitalizować odsetki na dzień poprzedzający złożenie pozwu i następnie zażądać od takiej kwoty dalszych odsetek za opóźnienie, za okres od dnia złożenia pozwu do dnia zapłaty. Wówczas wyliczone odsetki należy bezwzględnie wliczyć do WPS.

Musisz też pamiętać, że WPS zaokrągla się zawsze w górę do pełnego złotego. Jeżeli więc kwota należności wynosi 500,03 zł, to WPS będzie wówczas wynosiła 501 zł.

8. Jaką opłatę należy uiścić od pozwu?

Wysokość opłaty od pozwu jest zależna w pierwszej kolejności od rodzaju danej sprawy. Wysokość opłat określa ustawa o kosztach sądowych w sprawach cywilnych. W sprawach o zapłatę opłata od pozwu jest zależna od WPS, przy czym ustala się ją inaczej w sprawach do 20.000 zł i powyżej tej kwoty. W sprawach do 20.000 zł zastosowanie mają następujące stawki opłat:

  1. do 500 złotych – w kwocie 30 złotych;
  2. 501 złotych do 1 500 złotych – w kwocie 100 złotych;
  3. 1 501 złotych do 4 000 złotych – w kwocie 200 złotych;
  4. 4 001 złotych do 7 500 złotych – w kwocie 400 złotych;
  5. 7 501 złotych do 10 000 złotych – w kwocie 500 złotych;
  6. 10 001 złotych do 15 000 złotych – w kwocie 750 złotych;
  7. 15 001 złotych do 20 000 złotych – w kwocie 1000 złotych.

Natomiast jeżeli WPS przekracza 20.000 zł, to wówczas opłata od pozwu wynosi 5% tej wartości.

9. O czym jeszcze należy pamiętać przy pisaniu pozwu?

Pamiętaj, że oprócz powyżej wskazanych wymogów, które są niezbędne do złożenia pozwu, powinieneś zawrzeć w jego treści również inne wnioski:

  1. Wniosek o zasądzenie kosztów procesu – bez tego wniosku sąd nie zasądzi od pozwanego kosztów, jakie poniesiesz w procesie – przede wszystkim uiszczonej przez Ciebie opłaty od pozwu. Pamiętaj, żeby w tym wniosku napisać, że żądasz zwrotu kosztów procesu wraz z ustawowymi odsetkami za opóźnienie od dnia uprawomocnienia się orzeczenia do dnia zapłaty.
  2. Wniosek o przeprowadzenie rozprawy lub posiedzenia przygotowawczego również pod Twoją nieobecność – dzięki temu sąd będzie mógł przeprowadzić postępowanie dowodowe nawet jeżeli nie stawisz się do sądu w wyznaczonym terminie. Brak takiego wniosku będzie skutkował tym, że jeżeli nie stawisz się na wyznaczone posiedzenie, to sąd po prostu zawiesi takie postępowanie. W przypadku wyznaczenia posiedzenia przygotowawczego, bez takiego wniosku sąd od razu umorzy postępowanie, a dodatkowo obciąży Cię kosztami procesu. Widzisz więc, że lepiej jest złożyć ten wniosek, niż narazić się na ponoszenie kosztów procesu. Złożenie takiego wniosku nie wyklucza bowiem Twojego udziału w postępowaniu sądowym. W mojej ocenie zawsze trzeba stawiać się na wyznaczone posiedzenia, żeby móc odpowiednio zareagować na to, co się dzieje w sądzie. Wniosek o przeprowadzenie posiedzenia przygotowawczego czy rozprawy pod nieobecność strony jest tutaj tylko “buforem bezpieczeństwa”, który ma zabezpieczyć Cię przed negatywnymi konsekwencjami niestawiennictwa.
  3. wniosek o zobowiązanie pozwanego do przedłożenia dowodów znajdujących się w jego posiadaniu – jeżeli wiesz, że pozwany ma dostęp do dokumentów, które mogą być pomocne w rozpoznaniu sprawy, możesz złożyć wniosek, aby sąd zobowiązał pozwanego do ich przedstawienia. Jest to bardzo pomocne m.in. przy wykazaniu faktu, że pozwany zaakceptował wystawioną przez Ciebie fakturę VAT – możesz bowiem wnieść o zobowiązanie do przekazania przez pozwanego jego ksiąg rachunkowych.

10. Zapomniałem dołączyć niektórych załączników do pozwu. Co mam teraz zrobić?

Jeżeli te załączniki były wymienione w treści pozwu – doślij je do sądu jak najszybciej. Nie czekaj, aż sąd sam wezwie Cię do uzupełnienia pozwu, bo to może potrwać miesiąc, albo nawet i dłużej. Napisz po prostu pismo wyjaśniające, że przez omyłkę nie dołączyłeś niektórych załączników i dołącz je do tego pisma. Zadzwoń do sądu i ustal czy sprawie została nadana już sygnatura – jeśli tak, po prostu wskaż ją w piśmie wyjaśniającym. Jeżeli sprawa nie ma jeszcze sygnatury wskaż dokładnie, że załączniki dotyczą tej konkretnej sprawy – wskaż datę pozwu, strony sprawy i jej opis. Nie zapomnij dołączyć również odpisu pisma i załączników dla pozwanego.

Jeżeli w ogóle nie wskazałeś niektórych załączników w pozwie, to wówczas musisz przygotować pismo z dodatkowymi wnioskami dowodowymi – będzie to jednak dalsze pismo procesowe, a nie pismo uzupełniające braki pozwu.

Jeżeli masz jakieś pytania dotyczące przygotowania pozwu – zadaj je w komentarzu pod tym wpisem. Chętnie pomogę 🙂


Niniejszy wpis jest elementem kampanii informacyjnej dla pracodawców i przedsiębiorców prowadzonej przez Kancelarię Sienkiewicz i Zamroch Radcowie prawni sp.p. w ramach wsparcia w czasie epidemii. Jeżeli interesują Cię inne praktyczne zagadnienia, mogące mieć znaczenie w tym okresie, to zapraszam na pozostałe blogi naszych prawników:

  • Karola Sienkiewicza Dochodzenie wierzytelności – rady dla wierzycieli chcących odzyskać swoje pieniądze.
  • Agaty Kicińskiej Prawo dla pracodawcy – praktyczne wskazówki jak poruszać się po przepisach Tarczy antykryzysowej.
  • Oliwi Radlak Konstytucja biznesu – wskazówki dla spółek dotyczące funkcjonowania w czasie epidemii.
  • Iwo Fisza Zagospodarowanie przestrzenne – informacje o tym, jak działają organy administracji w czasie epidemii.
  • Piotra Zamrocha Przesył energii – porady m.in. o możliwościach działania przedsiębiorstw przesyłowych w stanie epidemii.
  • Edyty Stark Zakończenie działalności – porady dla przedsiębiorców poszukujących ochrony w przepisach prawa upadłościowego.

Im dłużej trwa sytuacja związana z koronawirusem, tym więcej kontrahentów powołuje się na to, że nie mogą spełnić swoich zobowiązań z uwagi na siłę wyższą. Czasem jest tak faktycznie, ale niektórzy zaczynają wykorzystywać sytuację, żeby usprawiedliwiać swoje opóźnienia, które wcale od koronawirusa nie zależały. Coraz więcej takich przypadków dotyczy dłużników mówiących, że nie zapłacą za wykonaną usługę “bo koronawirus”.

Koronawirus wydaje się dla dłużników niczym magiczne słowo, które sprawi, że nagle znikną wszystkie oczekiwania wierzycieli co do zapłaty należnych pieniędzy. Argument ten pada nawet wówczas, gdy zapłata dotyczy czynności, które wierzyciel wykonał jeszcze przed powstaniem całej sytuacji! Czy faktycznie wystarczy, że dłużnik powoła się na istniejącą sytuację, żeby wierzyciel nie mógł nic zrobić? Całe szczęście – to tak nie działa.

Kiedy siła wyższa zwalnia od odpowiedzialności?

W prawie zasadność powoływania się na siłę wyższą bada się niczym w fizyce – jeśli jest akcja, to musi być reakcja. Dla powstania określonego skutku, musi wcześniej istnieć konkretna przyczyna. W przypadku zawartych umów ten skutek, to właśnie niespełnienie świadczenia. To, co ma znaczenie przy badaniu odpowiedzialności strony za skutki, to ustalenie jaka była ich przyczyna – czy zależała ona od dłużnika, czy też dłużnik nie miał na nią żadnego wpływu.

Dopiero bowiem ustalenie, że przyczyna była całkowicie niezależna od dłużnika, a ponadto, że nie można było jej przewidzieć, ani jej w żaden sposób zapobiec, powoduje, że można mówić o sile wyższej. Aby jednak dłużnik mógł uwolnić się od odpowiedzialności, to musi jeszcze zostać spełniony podstawowy warunek: siła wyższa musi mieć rzeczywisty wpływ na powstałą sytuację.

Czy koronawirus zwalnia z obowiązku zapłaty?

Najważniejsza uwaga na dziś: samo istnienie epidemii nie powoduje automatycznego skutku w postaci braku możliwości wykonania zobowiązania. Trzeba jeszcze wykazać, że koronawirus faktycznie uniemożliwia danej osobie jakiekolwiek działanie w celu wywiązania się z umowy. Najczęściej powoływanie się na siłę wyższą ma miejsce wtedy, kiedy świadczenie jest niepieniężne np. dostawa towarów lub wykonanie określonej usługi, i jest niemożliwe do spełnienia z uwagi na wprowadzone obostrzenia i zakazy.

Natomiast nie można skutecznie powoływać się na siłę wyższą w celu unikania zapłaty należności. Zwłaszcza jeżeli druga strona już spełniła swoje świadczenie niepieniężne. Koronawirus nie uniemożliwia przecież zrobienia przelewu, nie wstrzymuje obrotu pieniędzy. Dlatego też powoływanie się przez dłużników na epidemię może w przyszłości być uznane za próbę wykorzystywania sytuacji w celu uniknięcia należnej zapłaty.

Oczywiście, można zrozumieć sytuację gdy usługa została wykonana niedawno, a na skutek koronawirusa dłużnik utracił źródło zarobku i chciałby zapłacić, ale nie ma obecnie środków. Najczęściej tacy dłużnicy sami wyjdą z propozycją zawarcia ugody. Warto wówczas rozważyć zawarcie takiego porozumienia, bo lepsza jest zapłata odroczona w czasie, niż jej całkowity brak, a ponadto – dostajemy w ten sposób oświadczenie dłużnika o uznaniu długu. Takie uznanie ma dwie korzyści. Przerywa bieg przedawnienia roszczenia, a w przypadku niewywiązania się z ugody, jest podstawą do wydania przez sąd nakazu zapłaty w postępowaniu nakazowym.

Kiedy wiadomo, że dłużnik nas zwodzi?

Są dwie sytuacje, w których powoływanie się na koronawirusa to zwykła wymówka, aby zwieść wierzyciela. Pierwsza taka sytuacja to powoływanie się na epidemię w odniesieniu do zapłaty, z którą dłużnik zwlekał jeszcze przed wprowadzeniem stanu zagrożenia epidemiologicznego. Obecna sytuacja w żadnym wypadku nie usprawiedliwia braku zapłaty za te należności, które były już wymagalne w momencie powstania epidemii. Opóźnienie w zapłacie nie ma tutaj bowiem żadnego związku z koronawirusem. Od takich należności należy normalnie naliczać odsetki i stanowczo domagać się ich zapłaty.

Druga sytuacja ma miejsce wtedy, gdy strony zawarły umowę w okresie, kiedy zdawały sobie sprawę o trwającej epidemii koronawirusa. W takiej sytuacji powoływanie się na tę okoliczność w celu usprawiedliwienia niewykonania zobowiązania będzie bezskuteczne. W momencie zawierania umowy strony doskonale bowiem wiedziały jaka jest sytuacja, jak może się ona rozwinąć i z jakim ryzykiem wiąże się niewykonanie zobowiązania.

Warto pamiętać, że siłą wyższą są przede wszystkim takie sytuacje, których strony nie mogły przewidzieć przy zawieraniu umowy. Jeżeli więc strony decydują się na współpracę w obecnych warunkach, to muszą przy kształtowaniu swoich zobowiązań uwzględnić wprowadzony stan epidemii. Zwróć na to szczególną uwagę przy zawieraniu nowych umów.

Kiedy więc dłużnik powie Ci “Zapłata? Teraz to jest koronawirus, zapomnij!”, to niechybny znak, że nie ma na co czekać i trzeba składać pozew do sądu. Im dłużej zwlekasz, tym mniejsza szansa na odzyskanie pieniędzy. Ta zasada obowiązuje zawsze – nie tylko w czasach zarazy.

1 2 3 13 Strona 1 z 13